Ile czasu średnio się szuka roboty gdy się nie ma zbytnio wymagań? Info by przybliżyć sytuację:- mieszkam 20km od Poznania, połączenie do samego Poznania dobre. Prawka nie mam- 26 lat po technikum informatycznym i nieukończonych studiach- 2 lata neetowania z okazyjnymi pracami dorywczymi na zasadzie "kolega ma płot do pomalowania"- jedyne robocze doświadczenie poza tym wyżej, to jeszcze sprzed paru lat, pracowałem na zmywaku i jako szatniarz we Wrigleyu- codziennie przeglądam olx i pracuj pl i wysyłam tak z 5-10 CV dziennie gdzie się otworzy coś bez doświadczenia. Tak aktywnie szukam od początku roku i zero odzewu, poza jednym magazynem, który okazał się tak daleko od mojej miejscowości, że bym nie dojechał na zmianę o 6 ranoGeneralnie to wezmę cokolwiek, o ile da się dojechać w ok. godzinę. Czyli gdziekolwiek w Poznaniu tak naprawdę i tam głównie celuję. Nie jestem jakimś totalnym spierdoksem pomimo długiego okresu neetowania, uczę się w miarę szybko, mało narzekam i robię swoje. Mógłbym porobić na jakimś zmywaku znowu czy na kasie czy coś. Próbuję się ogarnąć, bo już nie mam żadnych oszczędności, a moja rodzina, dziewczyna itp. już oczywiście mają dość tego, że się nie dokładam. Czemu teraz, a nie wcześniej spytacie? Od dawna się zmagam z poczuciem, że nie wiem co chcę w życiu robić, no ale technikum skończone, to może będę próbował coś w IT na jakimś frontendzie. Miałem bardzo brutalne zderzenie z rzeczywistością, jak w trakcie studiów nie mogłem się dostać na żaden staż, ledwo zdawałem z klasy do klasy, bo rzygać mi się chciało tym wszystkim i czułem, że inwestuję czas w coś, co mnie nie obchodzi. Dopadła mnie depresja, miałem okresy gdzie cały dzień z wyra nie wychodziłem, myśli samobójcze, mało jedzenia i całe to gówno. Ukrywałem się przed problemami, zamiast przynajmniej robić byle robotę, byle jakieś pieniądze były. Czemu? Raz, bo uczciwie mówiąc - leniłem się. Dwa, bo się bałem, że tak już będzie wyglądać moje życie i na chuj mi ta informatyka, jak mam i tak skończyć w biedrze czy gdzieś. No ale hajsu nie ma, sytuacja jest kiepska, neetować całe życie nie mogę, to zacząłem aplikować. Załamka mnie już bierze, że na byle gówno za minimalną nie mogę się dostać. Rozumiem jakbym wysyłał do prac IT, że rynek ciężki, na jedno miejsce 150 ludzi i wszyscy chcą midów i seniorów. Ale no kurwa, wysyłam tyle CV do różnych sklepów jak Lidle, Jysk, Biedra, Hebe, wysyłam na magazyny jeśli lokalizacja w Poznaniu, sprzątanie, recepcja, ostatnio też KFC i Mac. Minął mi cały styczeń jak jeden dzień, CV już pewnie z 50 rozesłane, a roboty jak nie było tak nie ma. Ba, feedbacku często nie ma, parę automatycznych formułek z Lidla i paru innych miejsc, że sorry ale nie przyjmujemy.Gdzie uderzać? Ile czasu czekać? Sytuacja w domu już bardzo napięta, bo nadużyłem dobroci ojca po sam kurek i jak zaraz czegoś nie będzie to mnie jeszcze eksmituje... eh nie wiem co robić.#pracbaza #praca

