Opublikowane
witam w szczególności #30plusclub bo mam już 32 lata na karku.chciałem was zapytać jak sobie radzicie z przemijalnością i ogólnie końcem pewnych rzeczy w życiu? Chodzi mi o to, że często łapie się na wspominaniu liceum, czy studiów, które to okresy były najlepszymi w moim życiu. Wiem, że już nigdy nie zdarzy się taka ekipa i np. 7 dni picia pod rząd, pierwszych hard drugów, jakichś przygodnych akcji z dziewczynami, czy choćby możliwość oddania się swojej pasji na cały dzień bez przerwy (w moim przypadku jazda na rowerze). I po prostu nie mogę się z tym pogodzić. Zaraz ktoś mądry wyskoczy, że hur dur wystarczy znaleźć sobie odpowiednich ludzi i mając nawet 50 lat można tak imprezować. Cóż, powodzenia w szukaniu w tym wieku podobnych ludzi, a poza tym zdrowie też już nie to, dochodzą nowe obowiązki, czyli kredyt, ogarnianie domu, partnerka. Cholernie mi smutno również dlatego, że wiem, że już lepiej w moim życiu nie będzie. Zazdroszczę i jednocześnie współczuję ludziom, których jara sukces zawodowy, czy to podwyżka czy awans. Albo potrafią "zapić" jakieś negatywne emocje. Na mnie alkohol pod tym względem nigdy nie działał, a ogólnie to go unikam ze względu na dietę. Te emocje są totalnie nieporównywalne z np. zapoznawaniem 6 lat młodszej dziewczyny, która jak się okaże tej samej nocy jest jeszcze bardziej napalona od Ciebie i w zdzieraniu gardła o 3 w nocy nie przeszkadzają jej sąsiedzi. Zauważyłem parę lat temu też jedną niepokojącą rzecz u siebie, mianowicie rozpatrywanie "exitu" z tej gry zwanej życiem z totalnie pozytywnym nastawieniem. Po prostu nie przeraża mnie to, a wręcz przeciwnie, czuje, że zapewni to swego rodzaju spokój. Specjalista psychiatra nazwał to #depresja ale u mnie nie ma jakiejś apatii, czy obniżonego nastroju. Co więcej, uprawiam regularnie sport: siłownia, rower, basen. Jestem bardzo wesołym i pozytywnym człowiekiem, tylko czuje, że odkryłem już całą gamę emocji w dorosłym życiu. Zdradzałem i byłem zdradzony, pierwszy seks, przygodny seks, awans w pracy, odkrycie jakiejś zajebistej muzyki, stówka na płaskiej w serii, spora podwyżka, stabilny związek, śmierć rodziców, ogółem smutek i radość. Mimo wszystko próbowałem wielu leków, zawsze zgodnie z zaleceniami psychiatry i nic nie zmieniło mojego myślenia. Trochę się nie dziwię, bo leki raczej regulują emocje, a u mnie to jest po prostu sposób myślenia. Chodziłem też przed 8 miesięcy na terapię, ale to również uważam za porażkę. Za dużo grzebania w mojej przeszłości, która w sumie jest ok. Miałem dwójkę kochających rodziców, żadnych traum/przemocy/picia, byłem lubiany przez rówieśników, fizycznie jakoś źle nigdy też nie wyglądałem, dobrze się uczyłem mimo poświęcania na to niewielkiej ilości czasu itd. Rozmawiam ze znajomymi i niby mnie rozumieją, część myśli nawet podobnie, ale mam wrażenie, że każdy to jakoś ignoruje. Wiem, że życie ogólnie nie ma sensu albo w zasadzie ma taki, jaki mu nadamy. Czy zatem moim problemem jest brak sensu życia? Poradźcie coś mądrego :c

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (7)
mirko_anonim
Opublikowane
Mimo że opis Twojej młodości ukazuje mi lekkie patusiarstwo, to rozumiem tęsknotę za przeszłością i nostalgię. Też to mam, a zwiększyło się to wielokrotnie odkąd wszyscy przyjaciele porobili gówniaki. Ja nigdy nie chciałam ich mieć, i nadal nie chcę, ale nie sądziłam, że to będzie takie izolujące. Wszyscy płaczą, że to moje pokolenie takie bezdzietne i w ogóle, a ja pytam, gdzie są ci ludzie, bo wszyscy naokoło mnie się rozmnażają.Ja nadal mam chęć i energię robić wiele rzeczy, nie znoszę rutyny i szukam sobie atrakcji, ale coraz trudniej znaleźć do tego drużynę.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Każda godzina, dzień, miesiąc rozmyślania o tym jak kiedyś było fajnie a teraz nie jest, to czas stracony. Musisz sobie przetłumaczyć, że żaden etap w życiu człowieka nie trwa wiecznie, tak samo jak związane z tym przeżycia, emocje, doświadczenia. Studencka młodość nie będzie trwać wiecznie, tak samo jak wiecznie nie będziesz dzieckiem którego nie dotyczą problemy i wszystko ma załatwiane orzez rodziców. Albo wiecznie nie będziesz rodzicem małego dziecka, tylko ono kiedyś dorośnie. Uświadom sobie że życie to rzeka która płynie, a nie stoi w miejscu. W życiu w pewnym momencie osiąga się jakiś swój max i potem ta krzywa opada, ale to nie oznacza że trzeba się załamywać bo reszta życia już nie ma sensu. Zamknij tamten etap młodości, podziękuj losowi że było ci dane tyle przeżyć, bo wielu ludziom nie było doświadczyć nawet ułamka tego co ty. Nie żyj tym co było, bo to nie wróci, nie ma na to szans. Teraz jesteś w innym miejscu życiowo i doświadczaj tego co przed tobą, bo tylko to się liczy. Próbując "przebić" tamte przeżycia i emocje możesz wpędzić się w dziwną spiralę działań w których będziesz robił coraz bardziej ekstremalne rzeczy, byle tylko nowa emocja była lepsza od poprzedniej i będziesz potrzebował coraz mocniejszych bodźców aby cokolwiek poczuć. Naucz się akceptować rzeczywistość, przemijanie, a będzie ci się żyło lepiej oraz będziesz potrafił cieszyć się tym co masz, nawet małymi rzeczami mimo że kiedyś było lepiej. Czasami zbyt udane życie może być przekleństwem, bo gdy dobre rzeczy się skończą to człowiek nieprzyzwyczajony do problemów i do tego że czegoś nie może mieć, nie potrafi sobie poradzić. W życiu bardzo ważna jest umiejętność akceptacji, niektórzy muszą zaakceptować trudne przeżycia w przeszłości a inni fakt że najlepsze już było. Obie strony nie zmienią przeszłości, trzeba zamknąć to co było i patrzeć co przed nimi.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Życie oferuje lepszej jakości przyjemności niż chlanie ćpanie spanie ze znajomymi. Np. posiadanie ukochanej osoby, potomstwo, rodzina.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
mi sie nigdy nie chciało być patusem, dragi imprezki - zenuawięc nie mam za czym tęsknić z takich rzeczy, do których trzeba podobnie skrzywionych ludzi
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Tak to właśnie jest, jestem w podobnym wieku i też często wspominam dzieciństwo czy okres nauki z rozrzewnieniem, mimo że ja byłem z bardzo biednej rodziny, komputer dostałem bardzo późno, ale jednak była super ekipa, granie w piłkę, robienie baz w lesie, głupoty, później jakieś Tibie/Metiny z kumplami, nolajfienie całe weekendy... Po prostu smutne jest to, że nie da się wrócić do tego choćby na jeden dzień. Dorosłe życie mam mega dobre, mam super pracę z dobrymi zarobkami full remote, mogę wychodzić kiedy chcę gdzie chcę, jest kobieta, dziecko, mieszkanie, ale po prostu nie czuję potrzeby robienia wielu rzeczy. Po pierwsze nie muszę nic nikomu udowadniać, zresztą pozerem nigdy nie byłem. Po drugie to już takie "endgame" i mocno to czuję, teraz tylko lepsze auto, jakieś wakacje w ciepłych lub zimnych krajach, jakieś chlanie z kumplami, wszystko to coraz bardziej powtarzalne i nie dostarcza już tej dopaminy co kiedyś.Co do myśli samobójczych to chyba każdy je czasem ma, to takie inwazyjne działanie mózgu żeby nie zwariować.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
W sumie z wiekiem bardziej wycofuję się z relacji międzyludzkich i niechętnie je nawiązuję. Poza tym reszta jest taka sama. Teraz jesteśmy młodzi, a zobaczysz co bedzie gdy do problemów psychicznych dojdą fizyczne.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Typowy wykopie patrzy tylko w przeszłość i ciągle wspomina jak kiedyś było dobrze a w wersji przegryw jak kiedyś było źle. Co ci da wspominanie przeszłości? No nic ci nie da ale by to zrozumieć trzeba dorosnąć.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clh42esmf005w3717l32vcpl4

Dodane: 1 maja 2023 - 01:50:59
Opublikowane

Autor był widzianyponad 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy