mam dobrą znajomą od czasów podstawówki, teraz już bliżej nam do 40 niestety ale czasami rozmawiamy i przy ostatniej takiej rozmowie widzę że jest smutna i wyżaliła się mi. Całą młodość matka ją cisnęła żeby miała jak najlepsze stopnie w szkole no i ona faktycznie się tak uczyła, była prymuską, nigdzie nie wychodziła tylko z nosem w książkach, miała same 5 i 6. Poszła na studia i została nauczycielką, chyba trochę żeby spełnić ambicje jej matki. Teraz mi mówi, żez tej pensyjki w szkole wyciąga jakieś smieszne grosze, użera się non stop z roszczeniowymi dzieciakami i ich rodzicami. Poświęciła niejako swoje zycie tej pracy i dostaje wielkie nic w zamian. Ale nie to jest dla niej najgorsze. Zauważa jak nasze koleżanki, z tych samych szkół, które ledwo zdawały z klasy do klasy, wieczne imprezowiczki, które brały zycie jak leci, zero stresów same przyjemności, teraz koszą spory hajs na usługach typu makijaż, paznokcie. Serio, większość z tych babek która ledwo ogarniała wzór na pole kwadratu zarabia miesięcznie kilka razy tyle co moja znajoma. Piecze? Oj tak. To pokazuje jak zycie potrafi być przewrotne i to co kiedyś było tak ważne (5 na świadectwie) tak naprawdę dziś może być niczym. Czasami nie warto się starać, ciężko pracować. A czy praca tych babek jest cięzka? zapewne tak lecz widac że to lubią i znalazły swoją nisze. Mają niezłe domy, kilka razy w roku robią wypady do egzotycznych krai i golą takie kobiety jak ta moja znajoma, której szkoda czasami wydać ten ostatni grosz na lepsza fryzurę. #zalesie #zarobki

