Nigdy nie chciałbym mieć dzieci, ale ciekawi mnie czemu inni z #antynatalizm też nie chcą, poza typowym argumentem, że życie to jeden wielki weltschmerz. Pewnie wyjdę na jakiegoś zwolennika eugeniki i #blackpill (mimo że mam partnerkę), ale w moim przypadku myślę sobie tak:- zarówno ja, jak i moja partnerka, choć sami nie jesteśmy rudzi, to mamy w rodzinie rudych więc jest ryzyko xD (temat ciężki więc chciałem zacząć od żartu, tak na serio nie mam nic do rudych, ale wiem, że rude chłopy nie mają lekko)- jak będzie chłopak i wylosują się geny po mnie to może i odziedziczy solidny wzrost, ale i tak będzie miał przejebane jak dorośnie (dziedziczna wada wzroku, dziedziczne łysienie typu męskiego, dziedziczne choroby skórne i parę innych, brak szczęki i gęstego zarostu, który mógłby to chociaż wizualnie zniwelować)- jak będzie dziewczyna i będzie miała geny po mnie to też niedobrze bo będzie ponadprzeciętnie wysoka i barczysta (chociaż kobiety z niekorzystnymi genami nigdy nie mają tak źle, jak mężczyźni), do tego w mojej rodzinie żadna kobieta nie dożyła późnej starości- częste przypadki zachorowania na raka po mojej stronie (chociaż i tak uważam, że choroby skórne są gorsze, bo męczysz się z nimi całe życie, a rak, chociaż boleśniejszy, przynajmniej zabija stosunkowo szybko, zazwyczaj)- no generalnie ani ja, ani moja partnerka, poza pojedynczymi drobnymi atutami, obiektywnie patrząc nie jesteśmy jakoś szczególnie urodziwi, więc by maszyna losująca geny musiałaby naprawdę przyfarcić i daleko wstecz sięgnąć, aby taki osobnik nie spędził życia z kompleksami i chorobami, które można mu oszczędzić, po prostu go nie płodząc

