Mirki, nie mam kogo się poradzić, a czuję że powoli jestem w dupie. Pracuje w Poznaniu na magazynie za 4000 netto, od 8-16 praca w miarę lekka (w sezonie ciężej), prócz gołej wypłaty nie mam żadnych benefitów na święta, urlop itp. Ceny idą w górę, wynajem coraz droższy a o podwyżce nie ma mowy, więc czas na zmiany. I tutaj zaczynają się schody, prócz chęci do pracy nic nie mam sobą do zaoferowania. Mam fobię społeczną połączoną z introwertyzmem, wolę pracować w samotności słuchając przez 8h muzyki na słuchawkach niż się do kogoś odzywać. Jestem otwarty na pójście do szkoły zaocznej / zrobienia kursu etc. Ale przez brak hobby / zainteresowania które nakreśliłoby mi ścieżkę kariery nie wiem co wybrać. Bliżej mi do pracy fizycznej / technicznej niż korpo, myślałem o kierunkach technicznych mechanika / elektryka. Kiedyś chciałem pracować w IT, patrząc na dzisiejszy rynek pracy to nawet na helpdesk nie mam co liczyć. Ewentualnie C+E wokół komina? Tylko większość ofert to praca po 12h i 6k - 7k netto więc bez szału jak przeliczymy na godzinę pracy. #praca #pracbaza #kiciochpyta #pytaniedoeksperta

