Tak mnie życie zaskoczyło, że ja nawet nie xDPoszedłem do pracy gdzie wiedziałem, że od dłuższego czasu mają duży problem kogoś znaleźć.Nowe stanowisko, konkretny papier wymagany.Robiłem trwające rok kursy dające mi kwalifikacje (rola nieistniejąca kilka lat temu)potem 3 miesiące bezpłatnego stażu i już myślałem, że trochę zmarnowany czas, będę tam jakimś cięciem co nie jest ani od tego co osoby z X czy Y jako stanowisko i wymaganym do niego wyższym. No i wkurzony już poparłem w letarg i rezygnację, umówiłem sobie, że dostanę minimalną, ale przynajmniej bez wysiłku będę w miarę niezwalnialny, bo ciężko kogoś znaleź a i nikt się tam nie pchał, a poprzedni praktykanci nie kończyli praktyk. Końcówkę kursów potraktowałem jak "zrobię najmniej ile trzeba by mieć papier".Przychodzę w czwartek pierwszego października pierwszy dzień już nie staż tylko do pracy, idę podpisać umowę, a tam brutto 7 z przodu.Pierwsza reakcja to gruby śmiech pod nosem z niedowierzania.Teraz mam weekend i z włączonym "examination time" na mynoise i stoperem siedzę i ryje na blachę materiały co na kursach wysyłali, ale pokrywały się z tym co mówili na żywo.W sobotę klepnąłem trzy sesje naprawdę intensywnej nauki 2x po ~1h30minut i jedna 2h:45minut, dzisiaj wstałem i dzień zaczęty od kolejnej półtorej godzinnej sesji.Dawajcie mi jeszcze tak raz na rok tysiaka podwyżki to jak życie kocham za dekadę będę mógł pisać doktorat w tej dziedzinie xD#pracbaza

