Jak organizujecie finanse w małżeństwie? Właśnie wziąłem ślub i chcę jakoś uporządkować tę kwestię. Widzę dwie opcje, co Wy o tym sądzicie? Zapraszam do dyskusji. Opcja 1.: wrzucamy wszystkie nasze wpływy na wspólne konto, a każde z nas ma po jednym koncie prywatnym, na którym ląduje co miesiąc drobna kwota (ok. 500 zł) – na dowolne, niekontrolowane zachcianki. Z głównego konta kierujemy środki na kredyt, nadpłaty, oszczędności, ale też codzienne wydatki. Te "prywatne" małe środki kumulują się, czyli niewykorzystany kapitał przechodzi na kolejny miesiąc. - Główny minus to fakt, że będę patrzył żonie na ręce i kręcił nosem na kolejne kubeczki kupione w Homli. - Plusem jest doskonała widoczność całych rodzinnych finansów.Opcja 2.: z mojego wynagrodzenia (ok. 8 tys. pln netto) opłacam i nadpłacam kredyt, odkładam/inwestuję coś na przyszłość, opłacam ubezpieczenia. Z wypłaty żony (ok 6500 zł) "żyjemy", czyli płacimy za zakupy, za paliwo, płacimy mechanikowi, kupujemy kosmetyki, przeznaczamy tę kasę również na przyjemności i wakacje. Generalnie żona może z tej kasy kupować co chce i kiedy chce, ja nie przeglądam historii konta, ale ma starczyć na wszystkie bieżące potrzeby.Plusy: ona się nie stresuje, ja nie mam do niej pretensji, póki kasa starcza jej na wszystko. Ona nie musi też zajmować się rzeczami, które ją nudzą, a ja, zwiększając zarobki, mam świadomość, że nie idą na konsumpcję. Minusy: nie mam widoczności jej środków i mam świadomość, że z tego konta zostanie wydane tyle, ile się na nim znajdzie. #budzetdomowy #finanse #zarobki

