A poskarżę się wam. Kupiłem rok temu mieszkanie. Była "okazja", bo wjechał ten kredyt 2%. Na rynku szaleństwo, bo dosłownie trzeba było mieć dzień czy dwa do namysłu. Myślałem o kupnie kawalerki. Priorytetem była lokalizacja. I trafiłem ładne maleństwo 30m2 za 19k za m2 w nowym wieżowcu, coś bardzo podobne do tego co dotychczas wynajmowałem. Niestety pochwaliłem się tym w pracy, rodzinie, znajomym i się zaczęło - kawalerka się nie opłaca, po co takie maleństwo, a co z przyszłością, chcesz za miejsce parkingowe i komórkę dopłacać 50k. Oczywiście jak debil posłuchałem się "mądrzejszych" i kupiłem prawie 50m2 w starym bloku do częściowego remontu za 11k za m2 w nieco lepszej lokalizacji, co wydawało mi się okazją. I wiecie co? Skrajnie tego żałuję. Z jednej strony słyszę jak sąsiadka ogląda msze i TVP, z drugiej jak sąsiad odkręca wodę, w korytarzu śmierdzi tym co ludzie gotują, a drugi pokój czy osobna kuchnia są mi zbędne,. Najbardziej zabawne jest to, że bałem się hałasu pociągów, bo mieszkanie jest blisko stacji, ale to akurat najmniejszy problem. Remont szacuję na minimum 100k. A mogłem kupić tą fajną kawalerkę, mieć wszystko gdzieś i spłacać coś, z czego byłbym zadowolony i jakby się sytuacja życiowa zmieniła, to bym po prostu zmienił mieszkanie. Nigdy więcej nie będę słuchał "starszych" i "mądrzejszych". Nawet myślę o tym, żeby wrócić do najmowania kawalerki w nowym budownictwie, a obecne mieszkanie komuś wynająć.Dlatego ostrzegam - kupujcie w nowym budownictwie i olewajcie komunę. No i nie słuchajcie kogoś, kto nie jest w waszej sytuacji życiowej. Tylko mój znajomy co jest starym kawalerem mówił, że robię głupotę idąc na komunę.#nieruchomosci #budownictwo #kredyt

