@Gmeras Śledzę Twoja historie, zapewne dlatego że u mnie w rodzinie bo ciężkim udarze mam bliską osobę, która wymaga teraz całodobowej opieki. To co sprawiło że najpierw poleciłem Ci wykłady ajahna brahma było to, ze zobaczyłem jak mocno to przeżywasz. Że żyjesz tym co się stało przez 24 h. A teraz pisze bo napisałeś że nie liczysz na cuda. To kolejny błąd. Przede wszystkim dlatego że, po pierwsze różowej może się poprawić ale też może się nie poprawić.Jednak Ty już sam narzucasz na siebie presję i tracąc nadzieje zatracasz się w bólu. Właśnie ta wiara jest potrzebna i to bardziej Tobie niż jej. Takiej wiary można się nauczyć. Na bliską osobę u mnie w rodzinie wszyscy postawili krzyżyk i to jak to będzie z nią ciężko. Ja zaś, wierzę że będzie lepiej, i nie oczekuję tego że będzie lepiej, po prostu sobie wierzę i żyje z bardzo głęboko zakorzenionym optymizmem którego jeszcze rok temu bym nie miał. Wierzę ale nie oczekuję efektów tej wiary. Co mi to dało? Jestem spokojny. A Tobie potrzeba właśnie spokoju, to co się stało może spotkać każdego, to nie jest ani pech, ani zło, ani wola diabła, ani bolą boska, to po prostu jest życie. I to samo życie pokazuje w historiach Mirków, medycyny że ludzie nawet z takiego stanu wychodzą. Ale najważniejsze jest dla Ciebie to żeby nie pogrążać się w smutku, masz jeszcze swoją historię i dziecka. Ból przemija, zawsze ale to my decydujemy jak szybko. Pamiętaj nadzieja jest zawsze. Dzięki temu właśnie ja przechodzę chorobę bliskiej osoby jakby nic wielkiego się nie stało, bo i to prawda, wszyscy umieramy, wszyscy żyjemy, na tym polega życie. #chcesiewyzalic

