Jak wyrwać się z mentalnej biedy? Zostałem wychowany przez samotną matkę. Ojciec nie interesował się mną, nawet nie płacił alimentów. Dostawałem z funduszu. Czasem brakowało na jedzenie. Jak miałem 8 lat eksmitowali mnie, siostrę i matkę na gorsze warunki. Mieszkanie w starej budzie, z piecami kaflowymi, brak łazienki. Po jakimś czasie matce udało się spłacić dług mieszkaniowy po czym zrobiła drugi dług. Argumentowała to tym, że nie mogła uzyskać dodatku mieszkaniowego. A nie uzyskała, bo nie dopłacała do poprzedniego dodatku mieszkaniowego. Już jako dziecko zwracałem na to uwagę i prosiłem, żeby coś z tym zrobiła. Nie chciała słuchać. Potem zaczęły się zabawy w kredyty, a następnie spłata jednego kredytu drugim. Potem branie chwilówek do czasu aż nie znalazła się w BIK. Matka była pracowita, ale bezradna życiowo. Rodzina całe życie ją wykorzystywała, chodziła do każdego i pomagała np. w myciu okien, na polu. Oczywiście za darmo. Większość życia spędziła w jednym zakładzie pracy. Dużo czasu pracowała na czarno. W szczycie zarobków zarabiała 800 zł miesięcznie (minimalna na tamten czas wynosiła 1200 zł). Nie chciała zmienić pracy, nie szukała innej, twierdziła, że nigdzie jej nie zatrudnią. Szef musiał wydzielać jej wypłaty na tygodniówki, bo jak dostawała całość to po tygodniu tego nie było. Siostra wyrwała się z domu wiążąc się ze sporo starszym mężczyzną. Typek tyra ją psychicznie, ale dziewczyna cieszy się, bo ma ogrzewanie na gaz, ciepłą wodę i codziennie obiady. Siostra zachowuje się jak mentalne dziecko. Matka od małego wmawiała jej choroby, ale nie prowadziła do lekarza. Doszło do tego stanu, że jako dorosła osoba bała się wyjść z domu, bo myślała, że coś się stanie, że dostanie zawału albo zemdleje. Matka straszła ją gwałtem, mężczyznami, związkami. Zrobiła z niej dzikusa i worek do bicia.Ja wyjechałem za granicę. Nie przelewa mi się, ale też nie jest jakoś tragicznie. W Polsce dostałem na 18 urodziny dług, to znaczy część długu mieszkaniowego spadła na mnie w chwili ukończenia 18 roku życia. Było to 15 tysięcy. Największy uraz mam o zaniedbania edukacyjne. Skończyłem gimnazjum i liceum dla dorosłych. Potem jakimś cudem udało mi się skończyć studia, mam nawet licencjat i planuję zrobić magisterkę. Nie wyobrażacie sobie jak trudno jest funkcjonować w świecie bez wykształcenia. Miałem z tego powodu kompleksy. Siostra dopiero teraz kończy liceum dla dorosłych.Do tego zaniedbania zdrowotne. Najgorzej jeśli chodzi o zęby. Matka nie chodziła ze mną do dentysty. Już w wieku 18 lat miałem kilka zębów do usunięcia. Teraz w ich miejscu mam implanty. Nie mieliśmy pralki. Wszytsko trzeba było prać ręcznie. Oczywiście byliśmy zaniedbani higienicznie. I nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że bieda usprawiedliwia zaniedbanie. Żele do mycia i środki do prania nie są drogie. Brak łazienki i ciepłej wody to utrudnia, ale zawsze można wykąpać się w misce, podgrzać wodę. Doszło to do mnie w momencie, gdy byłem nastolatkiem. U siostry to samo, nabawiła się nawet niezdrowej obsesji na punkcie higieny i czystości. W mieszkaniu ma czysto jak w muzeum, ręce przesuszone od nadmiaru mycia. Matka obecnie jest na emeryturze, z czego część zabiera komornik na poczet długów. Staram się pomagać, ale czasem naprawdę nie mam z czego. Siostra pod batem męża niewiele może decydować o finansach. U matki znowu jest problem z tym, że po tygodniu od otrzymania emerytury nie ma już pieniędzy i pożycza od kogoś, albo prosi rodzinę. Ma 1500 zł na rękę po potrąceniu komorniczym. Wiem, że to niewiele ale inni emeryci jakoś sobie radzą. Najbardziej irytuje mnie roszczeniowa postawa. Siostra w prezencie urodzinowym dala jej 100 zł i upominek. Matka skwitowała to komentarzem "mogłaby miesięcznie coś dawać, a nie tylko od święta". Jak wysyłam jej czasem jakieś kwoty np. 400 zł to po kilku dniach nie ma. Ja już nie mam siły, matka nie jest złą osobą, ale nie wiem jak mam jej pomóc.#zalesie #psychologia

