Hej mirki, w skrócie to nie potrafię schudnąć, a przede wszystkim jeść zdrowiej i nie wiem jak już sobie pomóc...Ogólnie to nie mam jakiejś dużej nadwagi, lekkie ulanie na brzuchu, ale gdzieś tam w głębi chciałbym doprowadzic swoje ciało do wysportowanej sylwetki jak za czasów gimnazjum/liceum kiedy to uprawiałem regularnie sport, ale nie potrafie. Moja waga to 88kg przy 182cm wzrostu, a 3 lata temu udało mi się schudnąć do 80kg (przy którym wyglądam i czuję się najlepiej).Moim największym problemem jest jedzenie syfu... Potrafie zjeść dużą paczkę żelków, czekolade, zagryźć paczką chipsów i popić colą. Potem oczywiście źle się po tym czuje (pewnie od cukru) i mam myśli, że nigdy więcej tego nie zrobię. Ale następnego dnia jak już jest dobrze znowu mam ochotę. Fast foody też niestety bardzo lubię i zawsze mam ochotę na najbardziej kaloryczne rzeczy typu pizza, burger z frytkami. Nie wiem już w jaki sposób pokonać chęć jedzenia tego wszsytkiego w swojej głowie. Tak naprawdę wcale mi to jakoś nie smakuje...Ogólnie boli mnie bardzo bo jestem osobą, która wie czego chce w życiu. Dążę i jestem wytrwały w realizacji postawionych celów i marzeń. Na przestrzeni lat potrafiłem odnieść jakieś tam większe bądź mniejsze sukcesy zawodowo i prywatnie, ale tego nie potrafię zmienić. Jeśli wypracowuje jakiś nawyk to nie mam problemów żeby przycisnąć w początkowej fazie i potem przychodzi mi on automatycznie, tak było ze wszystkim co mi przychodzi do głowy: regularna siłownia, nauka języków, czytanie regularnie, brak prokrastynacji, itp. A głupiego jedzenia nie potrafie sobie odmówić :| Może ktoś z Was miał taki problem, udało mu się z tym wygrać i podzieli się co się do tego przyczyniło. Trzymajcię się! :) (z anionima bo mi wstyd za siebie :P)#rozwojosobisty #dieta #mirkonanonim

