Opublikowane

Jak radzić sobie z trudnościami na rynku nieruchomości?

Szczerze - czuję, że dochodzę do ściany w moim staraniach dot. #nieruchomosci.#programista, #krakow, trójka dzieci i żona. Z małego miasteczka. Bez spadków, wujków w Ameryce. Po prostu na wszystko muszę zarobić i odłożyć. Uczyłem się grzecznie, żeby się wyrwać z biedy i jakoś poszło. Z kredytem studenckim, niedojadając czasem. Ale nie żałuję.Wynajmujemy mieszkanie z naprawdę minimalnym metrażem i pomalutku oszczędzamy. 5 lat temu chciałem coś kupić, ale brakło odwagi. Wtedy to było zakredytowanie się pod korek (teraz to śmieszne pieniądze). Potem poszło BK2% na który się nie załapaliśmy. Ceny poszły w kosmos, dwoje dzieci się urodziło. Z wypiekami na twarzy sprawdzałem wszelkie warianty BK0%/pierwszeKlucze (przy całej nienawiści do dopłat), ale znowu pocałowałem klamkę.Teraz rozglądam się na rynku krakowskim i absolutnie nie widzę nic w czym moglibyśmy się ulokować. Czy w tym mieście nie ma już opcji dla zwykłych rodzin 2+3?? IMO taka konfiguracja to takie trochę minimum dla przetrwania gatunku. Serio, zostają tylko miasta powiatowe i wsie 20km od miasta? A nawet to z trudem - z dużym kredytem i pod warunkiem pracy zdalnej w mieście wojewódzkim.Zdaję sobie sprawę, że zaraz stopy procentowe spadną i wszyscy rzucą się rozszarpywać to co jest na rynku. Ludzie podobni do mnie - którzy latami czekali na jakąś normalizację w nieruchomościach, którzy potrzebują domu, żeby w nim mieszkać. Stoimy jak sfora głodnych psów, żeby wyrwać coś dla siebie. Czy biednemu wiatr zawsze w oczy? Mam powtarzać "mam umysł milionera" 3x dziennie? Piszę z #anonimowe, bo spodziewam się teraz:- "Było dzieci tyle robić"- "Nikt nie każe ci mieszkać w duży mieście"- "kiedyś to w jednej izbie mieli 5 dzieci, a teraz tylko inflacja oczekiwań",a mi się po prostu nie chce uzasadniać, że owszem mogę mieszkać w mniejszym mieście, ale z pracą nie będzie już tak łatwo (z resztą IT też już nie specjalnie). I, że chciałbym, żeby moje dzieci nie musiały żyć jak ja z rodzicami w jednym pokoju do 18r. życia. W międzyczasie koledzy w pracy z Krakowa, z mieszkaniami po babciach, zastanawiają się jak ulokować kapitał, biorą leasingi, latają po świecie. Beż żadnego poczucia ryzyka. A ja rozważam zakładanie sznura na głowę (czytaj: raty ponad siły).Nie zamierzam ich za to winić. Także tych, którzy inwestują w mieszkaniówkę - to nie oni ustawili takie warunki gry. W tym kraju każda, ale to każda opcja inwestycyjna jest obarczona ryzykiem i potężnie opodatkowana - za wyjątkiem nieruchomości.Piszę te moje #zale nie wiem po co, chyba w ramach terapii. Pewnie jest tu więcej osób, które zderzyły się z rynkiem mieszkaniowym jak ze ścianą. Jakie to k#$a przykre!#nieruchomosci
2249

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

b24r2bzgozmdy9z0qeu64xz8

Dodane: 22 września 2025 - 16:27:29
Opublikowane

Autor był widziany11 miesięcy temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
uprzejmy-innowator-31 pisze:
Naprawdę przyszedłeś na portal spoecjalistów od neetu i wózków widłowych ponarzekać na to? Oczywiście że jest patola i lipa z rynkiem, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Im bardziej specjalistyczna nisza typu jakaś weryfikacja układów scalonych, oprogramowanie sprzętu - infrastrukturą sieciowa, komputery kwantowe itd., tym bardziej nierealistyczna ucieczka z top5. Awionika może najwyżej daje jakieś szanse na wyrwanie się do miast bliżej przemysłu, Automotive u nas to raczej kiepski moment...
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
progresywny-innowator-79 pisze:
Pracuje w IT dosłownie od kilkudziesięciu lat. 20% przypadków jak ktoś jest z branży już z kilkuletnim doświadczeniem i albo nie ma kasy ciągle, albo jakoś tam żyje, ale ani nie ogarnął fury ani mieszkania to dlatego że przepieprza pieniądze. Na 'kolekcje' na 'experience' na sprzęt, hobby itd. Pare przypadków widziałem, że ktoś pomagał rodzinie w jakiejś niefajnej sytuacji. Cała reszta to laska/partnerka/żona drenuje kieszeń swoimi wymaganiami.Dzieci to jedno z nich, z doświadczenia jeżeli stroną naciskającą na dzieci jest facet to przeważnie jest już ustawiony. W każdym innym przypadku jest to zegar biologiczny albo presja otoczenia na kobietę (rodzeństwo, koleżanki właśnie urodziły i cały krąg towarzyski mówi już tylko o tym). Wtedy przestają działać tabletki antykoncepcyjne, 'pękają' prezerwatywy, tygodniowe awantury i płacze się pojawiają, różne dziwne rzeczy się dzieją. A że u nas jest tak przyjęte że to facet ma 'ogarnąć' no to później mamy takie problemy i to nie jest odosobniony przypadek. To że się OP 'zabezpieczył' pisząc że na pewno ktoś napisze 'trzeba bylo dzieci nie robić i 'nie każdy musi mieszkać w krakowie' to nie znaczy że to nie jest prawda. Jak ktoś kupi Astona Martina na leasing 102% i go zabijają raty to nikt nie mówi jak bóg dał Astona to da na Astona. Życie nad stan ma swoją cenę, tym życiem nad stan jest też posiadanie dzieci jak się nie ma środków na nie.A co do Krakowa to cóż podobna sytuacja, wielu chciałoby ale wszyscy się nie zmieszczą, no to ceny rosną. Wśród gości z IT popularne są poglądy wolnorynkowe, nie wiem dlaczego to kogokolwiek dziwi. Swoją drogą poglądy wolnorynkowe zaczynają się tam na hehe B2B frajerzy! ale kończą na 'nie ma mieszkań czemu rząd z tym nic nie robi hurr'.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy