Nie mam na nic czasu, życie ucieka mi między palcami, źle mi z tym. Mam wrażenie, że wpadłem w pułapkę monotomi, braku czasu dla siebie, na zainteresowania, jestem przygnieciony obowiązkami. Lvl 38 here, żona, dwójka dzieci, dom, stabilna praca (tak wiem wiem, tak wygląda dorosłe życie huehue) Dzień w dzień przezywam ten sam schemat - rano ogarnianie do pracy i dzieci, praca od 9 do 17, potem 2h spędzenia czasu z dziećmi, żoną i ogarnianie ich do spania (są w akim wieku że jeszcze nie są samodzielne). Jak już zasną koło 21 to obejrzę serial i idę spać. Weekend nie wygląda dużo lepiej. Sb wiadomo, porządki, zakupy, gotowanie. Jak mam już wolny czas to jest cała lista rzeczy do zrobienia które odkładam - tu coś naprawić, tu coś zrobić, , tu skosić trawę, tu po coś pojechać i zaraz sobota się kończy. Wieczorme może jakieś spotkanie ze znajomymi i tyle. Mam tyle na głowie że praktycznie nie rozważam czasu wolnego dla siebie. Jak pojawi mi sie okienko, zawsze mam poczucie że muszę je wykorzystać na coś konstruktywnego ze swoich obowiązków. Kiedyś liubiłem chodzić na piesze wycieczki, jeździć na rowerze. Teraz nie wyobrażam sobie pójścia na pół dnia do lasu, mam moralniaka na samą myśl o tym i poczucie że mam ważniejsze rzeczy na głowie. Chyba jest ze mną źle i mam wrażenie że pcham się w co raz gorszy stan. #gownowpis #zalesie #depresja

