Wiecie co jest ciężkiego w przegrywie? To, jak masz 20-25-30 lat i sobie tak przegrywasz życie, gdzieś na stancji w pokoju czy w piwnicy u rodziców, jedząc ciperki i popijając colą itp. Żyjesz sobie w jakimś spokojnym świecie gdzie niby istniejesz obok tego całego świata który Cie w dupie miał więc zająłeś się sobą. Widzisz gdzieś w telewizji że jacyś inni ludzie się kłócą w polityce, inni prowadzą programy, są artyści którzy wykonują kawałki ale to też są wszyscy starsi ludzie. Aż coraz częściej i częściej, a w końcu już do Ciebie dociera, że osoby które widzisz, są Twoimi rówieśnikami/rówieśniczkami 35-latkami, którzy nagle są profesjonalni (jakaś Pani w tv) , mają szanowane stanowiska (jakaś dentystka), są specjalistami (jakiś mechanik z zakładem jak u Mikiciuka), są znienawidzonymi politykami co koszą hajs, są fliperami albo sprzedają ciuchy w sieci. Nie chcę wiedzieć co będzie jak będę miał 45 lat, jak już teraz jestem przy nich.. nikim. Po prostu wstyd się pokazać przy nich, bez życiowego doświadczenia - którego życie się powiodło jak ich. #przegryw #przegrywpo30 #brutalnosczycia

