Ja wiem, że nie powinno się porównywać do innych bo każdy jest jest w innej sytuacji, każdy ma inną historię, ale przyznam szczerze, że ostatnio już coraz bardziej się psychicznie pogrążąm. 2 lata temu dostałem bardzo dobrą podwyżkę, całośc kasy akumuluję zbierając na mieszkanie. Ale po prostu mam coraz mniej sił, jak widzę, że np. koleżanka z pracy lat 24 dostała mieszkanie od rodziców. Innej koleżance też rodzice kupili, koledze rodzice dali na wkład własny. A ja na wszystko muszę sam zapracować, wręcz wydrzeć to siłą a do tego wszystko jak na złośc staje się coraz trudnijesze, rynek odjeżdza. Jak widze, że jakiś polityk mówi, że no kredyt 2% wprawdzie rozwalil rynek mieszkaniowy, ale nie dało się tego przewidzieć to mnie aż gotuje. Każdą wolną chwilę poświęcam, żeby się doszkalać, siedzę po godzinach, chodzę cały czas spięty i nerwowy, nie mam ochoty z nikim gadać i z nikim się widywać. Bratu to już nawet przestałem odpisywać, bo mi się nie chce tłumaczyć po raz kolejny dlaczego nie przejdziemy się tu czy tam. Ostatnio właczyłem sobie film (pierwszy raz od roku) to czułem wyrzuty sumienia z tego powodu - że marnuję czas. Mam wrażenie, że jestem na jakiejś krawędzi, gdzie jestem o krok od skoku w dół. Ostatnio byłem w takim minizoo, pooglądać zwierzęta, bo była ładna pogoda. Była tam taka wiewiórka, która przez całą godzinę, robiła dokładnie taki sam ruch skacząc w tę i z powrotem zakreślając taką ósemkę. Przyszło mi na myśl, że może od tego siedzenia w klatce "wyskoczył jej jakiś error" i zwariowała i tak się zacząłem zastnawiać ile mi jeszcze brakuje, żeby mi siadło na łep jak tej wiewórce. #nieruchomosci #zalesie

