Opublikowane

Jak radzić sobie z depresją w związku?

Nigdy nie otwierajcie się przed kobietą. Ja byłem głupi i stwierdziłem że to mnie nie będzie dotyczyć, a jednak. Trochę mi się 2024 zwalił na pysk. Miałem operację, która niestety została zjebana i w sumie okaleczono mnie na całe życie (utrata słuchu na jedno ucho). W pracy zapierdol straszny - staram się bo w sumie to z mojej pensji kupiliśmy dom (kredyt częściowo), jeździmy na wakacje etc. Żona pracuje ale zarabia kilka razy mniej. No takie życie, nie mam żalu :) Mój stan maskowanej depresji trwa z rok, może dwa. Pracy nie uznaje za miejsce do prywatnych rozmów, najlepszy kolega pochował jednego z rodziców a drugiego wozi na chemię - nie chciałem mu wylewać moich żali. Poszedłem w końcu pogadać z żoną, powiedzieć że strasznie mnie to tempo i stres zjada, że nie mam siły wstać z łóżka i dosłownie nic mnie nie cieszy. Nigdy po sobie nie dawałem poznać że się łamie, że jest mi ciężko, nigdy. To był pierwszy raz.Powiedziała żebym poszedł do lekarza i jest jej przykro bo z tego co mówię to ona wywołała moja depresję i chyba przez związek z nią ona się pogłębia, po czym obrażona wyszła z domu. Elo#zwiazki #depresja
511

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
delikatny-opiekun-69 pisze:
Od tego jest psycholog.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Chciałem tylko żeby ktoś poświęcił mi czas na rozmowę. Nic więcej. Nie oczekuję wielkiego wspierania, długich rozmów, przytulania i niańczenia. Tylko pogadać, tylko być wysłuchanym. To za dużo?
Moderator heracinsky
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
punktualny-sprzymierzeniec-62 pisze:
Wiecie co, ale ja ją trochę rozumiem...tu są dwie strony medalu, bez względu na to czy to kobieta czy mężczyzna ma problem - jeżeli jedna osoba przychodzi do swojej połówki i mówi " nie radzę sobie, nie chce mi się wstawać, żyć, czy cokolwiek" to co ma powiedzieć druga strona? Nie jest lekarzem, nie jest specjalistą, nie wiadomo co powiedzieć osobie w depresji , jedyną opcją może być " jestem tu, zawsze cię wysłucham, poradzimy sobie, ale musisz iść do specjalisty"...natomiast pamiętajcie o tym że to też przerzucenie emocjonalnego ciężaru na tą osobę do której przychodzisz się wyżalić, bo co ona może zrobić, teraz będzie się martwiła jak może pomóc, żyła za dwie osoby w codziennych sprawach żeby przypadkiem cię czymś nie obciążyć, że może to jej wina, że co jeśli straci osobę która jest dla niej najważniejsza na świecie...Inną kwestią jest sprawa że nie każde złe samopoczucie to odrazu depresja...każdy ma gorszy dzień kiedy nie chce mu się wstać...kwestia tego żeby znaleźć przyczynę i znać diagnozę..więc ruchy do specjalisty...Jestem po doświadczeniu takiej sytuacji z perspektywy Twojej żony...ale sprawa dotyczyła rodzica a nie partnera,nie wiedziałam co mówić, co robić, jak się zachowywać, motywować czy odpuścić, pomagać, czy wymagać...niestety osoba ta nie chciała się udać do lekarza...nie ma jej już ze mną.Skoro jesteś świadomy to działaj i nie czekaj.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Nie rozmawiałem z nią bo nie chciałem jej niczym martwić. Ale kurwa do kogo mam iść? Do psychologa? Przecież trafić na dobrego jest bardzo ciężko, a jak mam chodzić do Sandry po kursach online'owych i będzie przerabiała ze mną schematy które znam na pamięć z książek no to dziękuję. Ja nie oczekiwałem od swojej żony że mnie przytuli i będzie mówiła co mam robić. Chciałem tylko żeby ktoś mnie wysłuchał. Żebym miał poczucie że też mam prawo się poczuć chujowiej i nikt nie będzie miał do mnie pretensji o to że się potknąłem i że choruje. Jak widać przeliczyłem się.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

la6lq8tsp1c4x240dqsaon9j

Dodane: 7 stycznia 2025 - 20:00:45
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy