Firma, w której pracuję podupada od jakiegoś czasu, dużą część zespołu już zwolniono i jak na razie światełka w tunelu wciąż nie widać, więc pewnie kwestią czasu będą kolejne zwolnienia. Pytanie co robić:1. Siedzieć na dupie póki płacą za nic nierobienie (tych, których ominęły zwolnienia trzymają w oczekiwaniu na zlecenia, które niby mają w przyszłości nadejść) i dopiero wtedy szukać pracy jak faktycznie będą zwalniać.2. Rozglądać się za nową pracą zanim mnie zwolnią i odejść jak tylko nadarzy się sposobność.3. Totalna zmiana zawodu czyli wdrożyć się w jdg ojca, który niedługo przechodzi na emeryturę.(2 dodatkowe opcje: zrobić to zanim mnie zwolnią i zyskać na czasie we wdrażaniu się lub obijać się na etacie dopóki nie zwolnią i wtedy zająć się jdg ( ͡° ͜ʖ ͡°) )Każda opcja ma swoje plusy i minusy:1. Pieniądze za nic, przynajmniej przez jakiś czas, ale w momencie zwolnienia zostaję z ręką w nocniku. Może też być tak, że firma stanie na nogi i sytuacja się polepszy.2. Trudno znaleźć jakąkolwiek satysfakcjonującą pracę w tych czasach, nie tylko w branży, w której pracuję i która przeżywa kryzys, ale w ogóle. Nawet jeśli udałoby mi się znaleźć pracę w branży, to sama branża mi się powoli przejada. Jeżeli by mnie zwolnili, to nie wiem czy chciałbym to kontynuować, więc motywacja do szukania pracy w branży jest bliska zeru. W innych branżach startowałbym od zera i nikt mi nie da tyle, ile mam obecnie.3. Największym plusem tej pracy są zarobki, choć nie są gigantyczne, ale lepsze niż obecnie. Minusem jest to, że to jednak jdg, w której jesteś za wszystko odpowiedzialny: nie tylko wykonywanie zleceń, ale też utrzymywanie kontaktów z klientami i duża część roku spędzana w trasie daleko poza domem. Choć podstawy znam, bo zdarzało mi się ojcu pomagać, to przejęcie działalności w pełni to jednak zupełnie inna bajka i może to potrwać ze 2-3 lata zanim uda mi się sprawnie ogarnąć wszystkie składowe tego biznesu.#praca #pracbaza

