#emigracjaMam pytanie: jak wy poznajecie znajomych?Mieszkam w dużym mieście, więc każdy ma totalnie wyjebane na sąsiadów. Raz miałem problem i potrzebowałem pomocy z serii "ma pan wiertarkę" to mi nawet drzwi otworzyć nie chcieli.Chodzę do pracy, ale to jest istny festiwal normictwa. Pierwszego dnia jak mieliśmy szkolenia to był czas na zadawanie pytań i jeden typ zapytał "Jak udało się wam stworzyć tak wspaniałą atmosferę wspólnoty w tej firmie?". Kilka tygodni później było cokwartalne spotkanie na temat podzielenia się z nami wynikami firmy, i nigdy nie zapomnę jak grupka kobiet wiwatowała jakbyśmy co najmniej własnego łazika na Marsa wysłali. Serio, nigdy w życiu nie widziałem tak podekscytowanych ludzi.Jak gadam z nimi to trzeba być cały czas maksymalnie miłym, co jest niezwykle męczące, więc podczas przerwy obiadowej wolę na chwilę usiąść z dala od tego gwaru.Ten fakt zauważyła mała grupka Rosjan z którymi pracuję i zaczęli się dosiadać. Głównie dlatego, że nikt inny nie chce z nimi gadać. Spoko, przyzwyczaiłem się do tego że kolegują się ze mną osoby z którymi nikt inny nie chce się kolegować. Plus jest taki że nie są tak głośni oraz fałszywi jak reszta, więc faktycznie można chwilę pogadać. Spróbowałem zaproponować jakieś spotkania po pracy z serii "idźmy do muzeum a potem do mnie się najebać", ale prawda jest taka, że każdy ma własne życie i jest nim zajęty.Poza pracą próbowałem pójść:1. Do baru - mam 20% szans na to, że będzie tam inna osoba która też siedzi sama i się nudzi, a potem 0% szans na to, że będziemy mieli podobne charaktery2. Na jakieś spotkanie polaków - było fajnie ale żeby coś zorganizować drugi raz to każdy zajęty3. Do grupki hobbystycznej - przychodzimy, robimy co mamy robić, idziemy do domu. Pomimo że próbowałem różnych przez wiele lat, to nigdy nie spotkałem tam ludzi z którymi faktycznie coś by wychodziło4. Na festiwale i konwenty - pomijając fakt, że bycie samemu na takim wydarzeniu jest niezwykle przytłaczające, to praktycznie każdy przychodzi z grupką znajomych i nie ma ochoty gadać z losowymi nieznajomymi5. Na spotkania offline grupek online - udało mi się znaleźć jedną gdzie faktycznie ludzie byli przyjaźni i otwarci, ale po roku chodzenia nie wychodziłem nic, dalej nikogo bliżej nie znamZ jednej strony jestem zmęczony ciągłym szukaniem sposobów na poznawanie ludzi, a z drugiej bardzo doskwiera mi samotność. Sytuacja naprawdę bez wyjścia.Miałem jednego znajomego który mieszkał kawałek dalej ale raz na jakiś czas dało się dojechać; jak poznał dziewczynę to automatycznie 0 czasu dla mnie. To było aż zabawne, bo nie myślałem, że ludzie naprawdę tak robią.#zalesie

