zakończyłem wczoraj zwoj pierwszy związek. i nie ukrywam, czuję się z tym zajebiście chujowo. dogadywaliśmy się super, mieliśmy takie samo poczucie humoru, mieliśmy bardzo dużo wspólnych inside żartów, no prostu nigdy w życiu tak dobrze z kimś się nie dogadywałem. nagle poczułem trochę dystansu, zapytałem się o więcej bliskości, o więcej spotkań, i dostałem od dziewczyny odpowiedź że jestem super, ale po prostu pomyliła zauroczenie z miłością, i nie jest w stanie dać mi więcej bliskości, i że chce zakończyć związek. no i jakoś tak bardzo siadło mi to na głowie - bo po prostu starałem się jak mogłem, robiłem wszystko by sprawić żeby ta dziewczyna czuła się kochana, bo po prostu chciałem być jak najlepszym partnerem, a zwyczajnie w świecie dostałem kopa w dupe. myślę że poradzę sobie z zerwaniem, i że po jakimś czasie po prostu będę czuł się ok, ale nie wiem jak to będzie w przyszłości jeżeli chodzi o związki, bo po prostu zaczynam bać się zaangażowania - bo po prostu byłem najlepszą wersją siebię i dałem najwięcej ile mogłem, a zostałem potraktowany jak gówno.chciałem gdzieś to z siebie wylać, bo po prostu inne osoby z którymi mogę o tym pogadać spędzają teraz sylwestra razem, a ja nawet nie mam siły myśleć o takich rzeczach. myślę że to kwestia tygodnia/dwóch i powoli znowu stanę na nogi i powoli będzie mi się poprawiał humor, ale teraz jakoś tak czuję że straciłem część siebie, że to nie tak powinno wyglądać, że mieliśmy mieć wspólną przyszłość. jeżeli ktoś to przeczytał to dziękuję.#zwiazki #rozozepaski #niebieskiepaski

