#zwiazki #seks #logikarozowychpaskowMam problem zwiazkowy jakim jest deadbedroom.Nie sądziłem, że mnie to będzie czekać. Na samym początku to seks był codziennie. Potem już trochę spowolniło i tam 4-5 razy w tygodniu. Potem minął rok i było już 2 razy w tygodniu. Dla mnie spoko, akuratnia liczba ale... Im dalej tym gorzej. 3 rok to już właściwie było raz w miesiącu. A aktualnie od 5 miesięcy nie było nic. Lody których na początku było sporo szybko dosyć się kończyły i w sumie loda nie miałem już od ponad roku. Rozmowy były i to nie jedna. Nic z nich nie wyszło. A bo to jej się nie chce, a bo to się jej znudził seks, a to ja bym mógł się postarać jakoś by ją zachęcić. Aaa gówno tam xd mogłem cały dzień zaplanować z randką by było romantycznie a i tak nic z tego nie było. Z rozmów też zresztą było że rozumie i że będzie częściej i potem seks był raz czy dwa ale na tym się kończyło. Ja też staram czy raczej starałem się brać pod uwagę jej preferencje i robić to co lubi. Że tak powiem nie byłem samolubny.W końcu odpuściłem to jakieś staranie, zacząłem mieć wywalone. Nic nie inicjowałem a nasza bliskość stanęła na przytulaniu się i całowaniu na pożegnanie czy przywitanie. Myślałem, że może coś sama zacznie jak ja się zdystansuje ale jedynie co z tego wyszło, że już nie mam ochoty na żadne zbliżenia z nią.Najgorzej że oprócz tego to jest okej, pomijając jej brak pożądania w moją stronę to bym powiedział że raczej się stara. Komplementuje, chwali moją sylwetkę, kupi coś, chce spędzać czas ze mną i tak dalej. W trakcie ostatniej kłótni mówiłem że jak tak dalej między nami będzie to się rozstaniemy bo nie jesteśmy w związku tylko żyjemy jak koleżeństwo. Ja nawet jakoś nie wydaję na nią pieniędzy, wszystko 50:50 bo zarabiamy tyle samo.Powiedziała że mam rację no ale na tym się skończyło. Nigdy nie inicjowała a nawet twierdziła że to facet powinien. Zresztą czułem się przez to niechciany co jej mówiłem. No to raz zainicjowała.I wiecie starałem się coś z tym zrobić, rozmawiałem o tym ale nic to nie dało, aż sobie odpuściłem. Próbuje od paru tygodni się zebrać by się rozstać ale nie potrafię. Nie tak łatwo prawie 4 letni związek zakończyć. Jeszcze jak różowy mówi coś typu że noo u nas na weselu musi być dj to źle się czuję ale nie wyobrażam sobie życia z seksem może raz w roku xdd nie jesteśmy nawet zaręczeni jak coś. Spróbuję w końcu się ogarnąć i do końca tygodnia zerwać.

