Mam na chwilę obecną 300k oszczędności oraz kawalerkę 30 metrów w nowym budownictwie w Krakowie, wraz z miejscem parkingowym w garażu. Chciałbym zmienić na coś większego, niekoniecznie w Krakowie, może być gdzieś w okolicach. Fajnie by było, żeby był dojazd pociągiem dość szybki, muszę być 2 razy w tygodniu w biurze. Resztę pracuję zdalnie. Co zrobić w tej sytuacji i dlaczego? Oto opcje, które przychodzą mi do głowy:1) Sprzedać kawalerkę za 500k, dołożyć 300k, dobrać kredyt 500k i kupić mieszkanie 70-80 metrów za 1,3 mln.2) Sprzedać kawalerkę za 500k, dołożyć 300k, dobrać kredyt 500k i kupić bliźniaka pod Krakowem za 1,2-1,4 mln.3) Nie sprzedawać kawalerki, wziąć kredyt na 900k, dołożyć 300k i zdecydować się na mieszkanie w Krakowie w tej kwocie.4) Nie sprzedawać kawalerki, wziąć kredyt na 900k, dołożyć 300k i zdecydować się na bliźniaka pod Krakowem w tej kwocie.Wiadome, wolałbym dom wolnostojący, ale nie zmieszczę się w budżecie +/- 1,2 mln zł. Nie śpieszy mi się jakoś z zakupem, ale do 2 lat chciałbym już mieszkać w czymś większym. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że kawalerkę już spłaciłem jakieś 3 lata temu, więc nie przepalam kasy na wynajem, a jej utrzymanie ze wszystkim (prąd, internet, czynsz, miejsce postojowe itp.) kosztuje mnie 600 zł, więc praktycznie tyle, co nic. Zdolność kredytowa to około 900k, zarabiam netto na umowę o pracę 15k. Wydaję miesięcznie około 3-4k na życie, ale raczej bliżej 3k. Wolałbym kawalerki nie sprzedawać tylko wynająć, co bym miał jakiś dodatek do spłaty kredytu z tego wynajmu. Może macie jakieś inne ciekawe propozycje jak podejść do tematu? Wyprowadziliście się gdzieś z Krakowa do tańszych okolic? Jak tak, to gdzie? Dziękuję bardzo za wszelkie komentarze oraz propozycje podejścia do tematu. #krakow #nieruchomosci #dom #mieszkanie #kredyt

