Podpowiedzcie mirkowi w potrzasku. Skrót: Potrzebuję w tym roku kupić nieruchomość i nie płacić podatku, albo nie kupić i zapłacic podatek.Co kupić? Co robić?Opis: Udział w poprzednim mieszkaniu, kupionym z żoną, musiałem sprzedać przed upływem 5lat od chwili zakupu więc zysk jest opodatkowany 19%, do zapłaty miałbym ok 32 000zł .Potrzebuję w tym roku kupić nieruchomość lub udział w nieruchomości tj działkę budowlaną/ dom/mieszkanie aby nie płacić zupełnie podatku to za kwotę przynajmniej 315 000 zł. Mam do dyspozycji 210 000 zł.->> W lipcu dostałem wypowiedzenie, mam przerwę > 30 dni w zatrudnieniu, więc nie dostanę kredytu hipotecznego na ktory liczylem <----Do 31 grudnia musze miec już akt notarialny, umowa deweloperska na mieszkanie jeszcze w budowie=bez przeniesienia własności (koncowego aktu notarialnego) nie wchodzi w grę. Mieszkam w powiedzmy "centralnej" Polsce, miasto> 200 000 mieszkańców, tutaj wynajmuję mieszkanie ze znajomymi. Nie wykluczam przeprowadzki, gdziekolwiek.Rodzinę mam też na ścianie zachodniej. Każda opcja wchodzi w grę: 1)działka budowlana w okolicach Wrocławia, tzn 100 km od Wrocławia. W razie W bomby jej nie zburzą - z zamiarem odsprzedaży. 2)kawalerka 15m w wiekszym miescie ( Wrocław, Łódź, Gorny śląsk )aby wynajmować. 3)troche większe mieszkanie 30-35 m w mniejszym mieście na zachodzie aby też wynając -tam gdzie patrzylem móglbym mieć z tego około 1000zł/miesiąc ( ubogi rentier xd).4) zapłacić podatek (ok.32 000 + ustawowe odsetki z prawie 3 lat) a reszte kasy przeznaczyc na wklad własny w mieszkanie. W międzyczasie trzymać je w lokatach/ obligacjach indeksowanych inflacją, złocie, cześć max 10% na giełdzie( SNP 500)Mirko pomóż.#nieruchomosci # kredyt #kredythipoteczny #finanse #gielda

