sumienny-marzyciel-6 pisze:
Ryzyko zawsze jest, zarówno we wzięciu jak i nie wzięciu kredytu.Koronawirus był najmniej ryzykownym czasem. Historycznie niskie stopy procentowe były. Można powiedzieć “krach” kosztów kredytowania.Ja w UK mam 1.4% stały fix który nadpłacę jednorazowo po zakończeniu terminu z lokaty na której mam 6% - finalnie wyjdzie mi, że koszty obsługi kredytu mam za darmo. A płacę za ratę 20% mniej niż za wynajem pręży wycenie która wzrosła o 30% i do wymarzonego domu wprowadziłem się już 4 lata temu - dość fajna sprawa warta ryzyka IMO.I jasne - to jest ryzyko^ że ceny spadną albo stracę pracę i nie będzie mnie stać jeszcze na te 2 lata co mi zostały (IT here, hehe).Ale alternatywa też ma ryzyko: płacić 20% więcej za wynajem, więc mając mniej pieniędzy finalnie inwestować to co pozostanie tak żeby uchronić przed inflacją - i może ceny nieruchomości spadną, a może nie spadną w międzyczasie, kto to wie, a może wzrosną ponad inwestycje No, i wprowadziłem się do wymarzonego domu 4 lata temu, a tak bym brał opcję, że jeszcze… no, właśnie, ile musiałbym czekać? To też jest ryzyko. I za 2 lata jak już spłacę dom to wszystko może mi rypnąć, ale z miejscem do mieszkania to ja się z zasiłku utrzymam w razie czego ( ͡° ͜ʖ ͡°) a jakbym wynajmował to ryzykuje, że będę się musiał jeszcze o jakiś dom socjalny starać itd. jakby mnie nie było na dalszy wynajem stać.Także niech każdy robi co chce - każdy ma nie tylko inną tolerancję na ryzyko, ale i priorytety. Tak długo jak bierze swoją decyzję na swoją klatę to nic mi do tego.