Depresja i związek czyli mój aktualny problem. Leczę się ale nie jest lepiej, nawet czuję się gorzej ale zostałam uprzedzona, że czeka mnie ciężka droga. Problem mam z moim chłopakiem. On trochę oczekuje, że będę żyć i zachowywać się jak zdrowy człowiek a tak się nie da. Mam objawy fizyczne i psychiczne przez co każdy dzień nie jest dla mnie łatwy. Pomimo tego pracuje, nieźle zarabiam i wykonuje większość obowiązków domowych więc nie jest tak, że jestem wyłączona z życia… Powoli zaczynają się docinki w moją stronę. Bo się nie uśmiecham, bo seksu brakuje (przestałam odczuwać popęd ale nie odmawiam mu), przyczepił się że siedzie i nic nie robię. A te chwile siedzenia to natłok myśli w głowie. Czasami sobie wtedy pomagam np czytając artykuł w internecie czy czy coś oglądając ale niekiedy chce zostać z tymi myślami. Dobija mnie też bałagan bo nie mam siły sprzątać tak jak kiedyś i jest nieład… zauważam, że to bardzo wpływa na mój nastrój. Niestety, od kiedy odpuściłam tak jest praktycznie ciągle. Nadrabiam w dni kiedy mam więcej siły ale i tak przez większość czasu jest brudno. Poddałam się z tym sprzątaniem i okazało się, że jestem tutaj zdana na siebie. On coś ogarnie ale to tak wiecie po łebkach… Nie mam siły na związek. Czasami ledwo żyję. Potrzebuje więcej ciszy, spokoju. Nie podoba mi się to wszystko. Zaproponowałam, że wyjadę na miesiąc do rodziny. Tam miałabym kompleksową opiekę. Na to usłyszałam pytania czy kogoś „mam”. Płakać mi się chciało. Tak mam chorobę, którą leczę i która zaczęła się około trzy miesiące temu. Powiedziałam, że muszę odpocząć od niego, od tego miejsca, od obowiązków ale on chce mnie tu trzymać. Z tym, że ja naprawdę potrzebuje zmienić miejsce bo tutaj wszystko mnie przytłacza. Nie wiem co z tym wszystkim zrobić. #zwiazki #depresja

