W ostatnim czasie jakoś strasznie dużo znajomych par się rozstało, w tym jedna taka, która ze sobą była chyba 30 lat. Mnie też dopadło, wieloletni związek... świstu świstu poszło w pisdu. Powiedzieć, że jestem zdewastowana to nic nie powiedzieć. Myślałam raczej, że prędzej czeka nas ślub niż rozstanie. Ale widać prawdą jest to, że jeśli mężczyzna myśli o Tobie poważnie, w kategorii partnerki na całe życie, to prędzej niż później się oświadczy. Jeśli tego nie robi... . To znaczy, że nie myśli o kobiecie poważnie. Nauczka dla mnie na przyszłość. Choć osobiście nie mam ochoty na żadne kontakty z mężczyznami. I nie chodzi o to, że ślub jest mi koniecznie do szczęścia potrzebny, absolutnie. On też niczego nie gwarantuje. Ale jednak jest to pewnego rodzaju zobowiązanie, oficjalne. Umowa, której rozwiązanie wymaga czegoś więcej niż powiedzenie: pakuj rzeczy i zniknij z mojego życia.Pewnego rodzaju standardem jest to, że mężczyzna po zostawieniu mnie, znajduje taką kobietę, z którą wkrótce bierze ślub. I były to często osoby, które deklarowały, że ślubu absolutnie nie chcą. Ok, było takich dwóch jegomościów, bo z dwoma byłam w związku przed, z kilkoma innymi chodziłam na randki, ale po 2-3 okazywało się, że z tej mąki chleba nie będzie. I obaj bardzo szybko dorobili się żon. Chyba w ogóle jest tak, że z mojej mąki chleba nie będzie.Wprost nie mogę się doczekać kolejnej żony. Wtedy strzelę sobie w łeb. Nie dlatego, że moim marzeniem jest biała sukienka. Ale dlatego, że będzie to oznaczało, że coś musi być ze mną totalnie nie tak, skoro wszyscy traktują mnie w ten sam sposób, jak przystanek. Piękne będą to statystyki 3 na 3. Dosłownie poczuję się, wtedy wykorzystana i strzelę sobie w łeb. Samobój wejdzie, wtedy aż miło. Nie z rozpaczy, nie z zazdrości, a z żalu nad swoją osobą. Bo będzie to znaczyło, że jestem zepsutym człowiekiem. Takim, którego nie da się naprawić. #zwiazki #rozstanie

