Cześć,czy Mirki z tagu #psychologia mogą mi coś podpowiedzieć?Od pewnego czasu mam mocno obniżony nastrój. Nie wiem jak to opisać, raczej jako oczekiwanie na złą wiadomość. Mam dni gdzie dosłownie pocą mi się dłonie i w głowie przekonanie "dzisiaj coś się stanie", to uczucie jest raczej kłujące i trwa czasem dzień, czasem kilka. Boje się że coś się stanie mojemu dziecku, analizuję w głowię różne scenariusze - czasem zastanawiam się co będzie jak umrę, jak poradzi sobie moja partnerka, jak poradzi sobie moje dziecko.Mam planowaną operację w następnym roku, na samą myśl ściska mnie w żołądku. To nic super poważnego, ale mam naprawdę potężne lęki żeby pójść na badania krwi, TK etc. - "tym razem na pewno coś znajdą". To samo z pracą. Mam dobrą pracę, zarabiam więcej niż te mityczne 15k, ale w głowie tylko dwie myśli, "kiedy ludzie w pracy zrozumieją że ja nic nie potrafię i za dużo nie robię" i "to na pewno jebnie niedługo i na pewno nie znajdę nawet podobnej pracy".Generalnie mam bardzo niską samoocenę, naprawdę uważam że wyglądam źle, że wszystko co mi się udało osiągnąć w życiu to w sumie przypadek i niedługo przyjdzie mi to oddać. Każdy ból brzucha, zmiany skórne czy cokolwiek to od razu myślę że mam nowotwór. Nie spodziewam się dosłownie niczego dobrego w moim życiu. Jedyne co mi daje radość to moje dziecko, dosłownie. Nic więcej. Nie chcę tak już dłużej. Gdzie mam iść po pomoc? Psychiatra czy psycholog?

