Słowo jest wolnością ludu. A jednak wykorzystujemy je by stłamsić zakres widzenia drugiej osoby. Zamykamy umysły. Specyfikujemy procesy myślowe. I wzbraniamy od powstawania nowych pomysłów. Postmodernizm. Wszystko zostało już wymyślone, a my możemy już tworzyć tylko i wyłącznie coś nowego poprzez łączenie tego co istnieje. Ale czy to prawda? Czy człowiek zawsze mówi prawdę i chce dla nas jak najlepiej? Urodziłam się w XXI wieku i względem wszelkiego prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że w nim zginę. Wszyscy mówią, iż wszystko już zostało wymyślone. Wszystko istnieje i wszystko też się stało. Historia zatacza koło, a my nawet nie próbujemy temu zapobiec. Ale ja nie chce żyć życiem które zostało już przeżyte. Dlaczego miałabym powtarzać cudze błędy, a może nawet dlaczego miałabym powtarzać cudze sukcesy. Naprawdę stać mnie tylko i wyłącznie na to by być kopią? By moje istnienie było kalką? Jestem więźniem systemu, ale nawet poprzez ucieczkę z niego będę schematem. Pójdę na studia. Tak jak miliony przede mną i miliardy za mną. Jeśli ucieknę, to dołączę jedynie do innej grupy. Może i mniej licznej, ale równie powtarzalnej. Obawiam się, że żadna moja myśl nie jest moja. Nie ja ją wmyślam. Ja do niej jedynie dochodzę. Poznajemy te same słowa. Żyjemy tym samym rytmem. Historia naznacza się tymi samymi rozdziałami, etapami i momentami kulminacyjnymi. Kurwa. Przecież nawet gdybym się zabiła była bym tylko jedną z wielu. A sam fakt, że o tym wszystkim rozmyślam tylko dowodzi, że jestem człowiekiem. Nie jestem nowym gatunkiem. Nie jestem wyższym etapem rozwojowym. Nie ma we mnie nic wyjątkowego. Nawet moja powierzchowność jest maską, którą ktoś już kiedyś przybrał. Trapi mnie to. Ale równocześnie nie ma znaczenia. Jestem zbitką atomów. Tak jak wszyscy i tak jak nikt. Zginę, energia się wyczerpie, dusza uleci, a ja stanę się pyłem. Społeczeństwo tylko wprowadza nas w ułudę, że mamy sens, że jesteśmy czymś. Że posiadamy myśli i to czyni nas wyjątkowymi. Ale co jest wyjątkowego w jednostce, której są miliony? Buduje nas strach, przeszywa nienawiść, a uspokaja ignorancja. Jestem milionem. Bardzo samotnym budulcem świata. Bardzo też drobnym i bezwartościowym, który równocześnie oddziaływuje na resztę i wstrząsem potrafi wyłamać wyrwę. Ale z czasem i ona zostanie zabudowana i ona zostanie zastąpiona nowym elementem, a ja stanę się niczym innym jak przeszłością. „Wzniosłem pomnik trwalszy od spiżu”. Mam nadzieję, że sztuka jest naprawdę nieśmiertelna, a jej autor wraz z nią, ale czy ten ślad ma znaczenie? Zmienia życie. Zmienia sekwencje budowy społeczeństwa. Przebudowuje nam DNA. Ale czy to naprawdę moralne by zmieniać innym myśli i kształtować ich względem własnej racji? Skąd można wiedzieć co jest słuszne. Jak można być, aż tak pewnym i pysznym by się na to skusić? Czy to nie mądrość czyni nas skromnymi? Ale jednak wzbudza w nas wzgardę. Gardzimy głupotą, ignorancją, biedą umysłową. WMT#anonim

