Wpis dotyczy moich sąsiadów i opisuje ich bardzo dziwne zachowania (nie krzywdzą nikogo, ale mam podejrzenia, że już u nich kolorowo nie jest i jakiś rodzaj przemocy występuje), kiedyś zwykła rodzina wielodzietna, obecnie odludki i, podejrzewam, ludzie chcący psychicznie wykończyć dzieci lub siebie wzajemnie.Mieszkam w szeregowcu i mam sąsiadów, którzy delikatnie mówiąc mają wszystkich w d, ale jednocześnie coś się u nich od paru lat odpierdziela i nawet już czekałem na wiadomości, w których będę mógł powiedzieć, że dzień dobry nie mówili. Mam tyle do napisania, że opiszę tylko to co na te minutę mogę wymienić:1) dzisiaj pobudka o 7.10, remont trwa co któryś dzień od wielu lat, ale ta godzina zmusiła mnie do podejścia do nich (na wszelki wypadek moja żona na balkonie nagrywa) i okazuje się, że musieli w ostatnich dniach zdjąć dzwonek i nawet klamkę w bramie, stukanie w bramę nic nie dało, pewnie udawali, że nie słyszą,2) kilka lat temu byli to po prostu sąsiedzi przez ścianę, niby normalna rodzina, ale od momentu pojawienia się trzeciego syna u nich z nikim nie utrzymują kontaktu (nawet z rodzicami i siostrą na tym samym osiedlu, wcześniej widziałem co chwilę wizyty), 3) od mniej więcej roku dziwne akcje: zaczęło się od prawdopodobnego wysadzenia kuchni (u nas nikogo nie było w środku dnia, ale u nich straż pożarna ok południa i wywalone wszystkie meble z kuchni tego samego dnia na podjazd),4) przed tymi wakacjami wyrzucili zestaw 5 rowerów, bez problemu mogę powiedzieć, że najstarszy miał 2 lata max, na których 2 starsi synowie jeździli codziennie, podobnie sąsiad i jego żona z synem, i był to ich jedyny środek lokomocji, od kiedy ok rok temu po prostu pozbyli się/sprzedali kilkuletnie auto skoda superb (po prostu z dnia na dzień przestali jeździć), które posiadali od nowości (sam pogratulowałem jak jeszcze można się było odezwać), wyglądają wręcz żałośnie na przystanku obecnie jak ich widuję, a tym bardziej ze zdrowo jeździli 5) w kolejnych akcjach zauważyłem: zlikwidowanie kostki brukowej przed domem oraz za domem, przed wczoraj wywalona wanna z domu i płytki z całej łazienki (dzisiejsze hałasy to kolejny remont, bo remont całkowity domu - który odziedziczyli po zmarłym ojcu i chyba odkupili udział od siostry sąsiada - nie dalej jak przed urodzeniem 3go syna), pozbycie się ogrodzenia (to była pierwsza rzecz na którą naprawdę zwróciłem uwagę- działo się to w 2022 przed samymi świętami, robiliśmy sobie nawet jaja jak sąsiadka (jej mąż jakby wycofany już wtedy, wręcz to on robi pranie i wywiesza na ogrodzie) zamiast przy garach waliła młotem, aby się go pozbyć) i jakby się zastanowić to właśnie od tego czasu co chwilę coś wywalają/wystawiają przed dom i w drugą stronę niemal nic się nie pojawia, 6)do tego stopnia że od rana krzyki dzieciaków słyszalne jak na hali, czyli mogę wnioskować, że po prostu niemal siedzą na podłodze we wszystkich pomieszczeniach,7) miałem nadzieję, że albo się wyprowadzają, albo po prostu wygrali w lotka i czyszczą dom przed generalnym remontem (tu przypominam, że max 5 lat temu był on robiony i efekt był godny zazdroszczenia), ale znajomi twierdzą słuchając historii i mieszkając na tym samym osiedlu, że bardziej to wygląda na obniżanie wartości domu (komornik? Może jednak nie spłacili siostry?), ale dla mnie to nie trzyma się kupy,8) najmłodszemu zlikwidowali huśtawkę na początku wakacji (poza nią jedynymi ich zauważonymi rozrywkami było jeżdżenie na rowerach na płac zabaw na osiedlu, dzisiaj czasami tylko widzę jak idą na nogach) wyglądało jak kara, raz żona posłuchała jak ten 5-o latek mówił do matki „ja pierd…. Ta cała rodzina jest poje….”, a ona tylko nerwowo się zaśmiała i wróciła z ogrodu do domu, to był podobny okres,9) mam nagranie sprzed ok 2 lat jak okładali się miotłami z sąsiadem z drugiej strony, ponieważ mieli do niego pretensje o liście z jego drzewa na podjeździe… ja po prostu ich olewam i nie reaguje na głupie zachowania, ale dzisiaj przesadzili z tym hałasemWiele osób zauważa, że wyglądają żałośnie, zachowanie wskazuje na jakieś dysfunkcję, miałem nadzieję, że po prostu się wyprowadza i będzie koniec problemów, ale oni są coraz głośniejsi i ewidentnie coś się dzieje. Wykluczam przemoc domową, bo poza krzykami i przekleństwami oraz kiedyś zamykaniem najmłodszego w łazience/sypalni, żeby wył w niebogłosy po 20-30 min, to nic nie było takiego, tym bardziej nikt tam nie chodzi z obitymi oczami czy połamaniami. Bardziej wydaje mi się, że sąsiadka dorobiła się żółtych papierów po ostatniej ciąży, na pewno też nie pracuje od podobnego czasu i tylko opiekowała się tymi młodymi oraz prowadzi ten niekończący się remont (wiece jak z remontem: wiele można wytrzymać krótko, niech sobie sąsiad postuka, ponosi i poprzeklina, ale tu już można dostać białej gorączki jak zapraszam znajomych i o 18 nagle stukanie młoteczkiem przez 20 min, a to powtarza się od wspomnianych 5 lat!). Dzisiaj postanowiłem, że zgłoszę ich anonimowo na policję lub mopsu, żeby ktoś się zainteresował tematem, sprawa wygląda na rozwojową, a ja nie chciałbym mieć morderstwa za ścianą lub po portu patologii, gdy ich 2 synowie za 5 lat będą mieć kartotekę w wieku 15-17 lat, a ja porysowane auto już teraz. Proszę o podpowiedzi, temat jest dość poważny i nie zmyśliłem kompletnie nic, bo nie mam w tym żadnego interesu (poza przyszłym spokojem), po prostu tyle się w okół nich odwala, że żałuję jedynie, że dopiero teraz postanowiłem prowadzić pamiętnik z datami tej patologii. Nie wiem jak otagować, więc wrzucam#policja #patologiazmiasta

