Jaki był wasz największy nieśmieszny żart podczas szukania pracy biurowej? Świeżo po studiach i kilku pracach gdzie doświadczenie nie było potrzebne chodziłem na rozmowy o prace na państwowe urzędy jak i prywatne. Prywatne chciały 100 lat doświadczenia a państwowe chciały w kopercie 10 do 15 wypełnionych dokumentów, a podczas rozmowy o pracę testy, lub pytania jakbym musiał do każdej rozmowy o pracę wyuczyć się treści jak do kilku egzaminów na studiach. Moim skromnym zdaniem to był cyrk na kółkach, by były takie wymagania do roboty, gdzie głównymi obowiązkami był excel maile, odbieranie telefonu i chodzenie z dokumentami do drugiego pokoju. Obecnie jestem tatuażystą, robię to co lubię, jednak pamiętam tamten okres, może nie jako katorgę podczas szukania ale jako jakiś żart. Za pensję niewiele powyżej minimalnej wymaganie doświadczenia i reszty powinny być żadne. #praca #pracbaza

