Już drugie święta z własnej woli samemu w bezpiecznej odległości od rodziny. I wiecie co? Jak ja bardzo żałuję, że dopiero po 30stce wpadłem na taki pomysł, żeby się odciąć. Mieszkam jakieś 100 kilometrów od domu od X lat, ale wiecznie mi zawracano 4 litery z przyjazdami ("weź przyjedź pomóż", dzień czy urodziny "kogoś" czy "tęsknimy") i najlepiej gdybym wrócił na wiochę albo przynajmniej jeździł co weekend. I najlepsze jest to, że chyba wszyscy poza dziadkami doskonale wiedzieli, z jaką niechęcią jeżdżę, ale i tak żebrano o przyjazdy. Czy też tak macie (albo miewacie) jak proszą was o przyjazd, czy jestem socjopatą?#swieta #rodzina

