Opublikowane

Dlaczego warto dążyć do spełnienia marzeń mimo przeszkód?

Dlaczego nie warto być jak ja. Otóż musicie wiedzieć, że zanim poznałem moją #rozowypasek to byłem pełen ambicji i pasji - miałem wymarzone zawody i sobie żyłem z tymi myślami. Potem poznałem kobietę, która została moją żoną i tworzę z nią cudowną rodzinę. Jednak w moim sercu pozostał żal. Żal niespełnionych marzeń zawodowych. Nie chciałem się rozstawać, bo nie wierzę w związki na odległośc, więc nie wyjechałem na wymarzone studia. Zresztą zamiast uczyć się, wolałem pilnować norki, więc moja matura była zdana na zasadzie "tylko obowiązkowe", zdana nieźle ale pozwoliło mi to jedynie na przeciętne studia. Oczywiście dzięki temu zbudowaliśmy fajną relację i niby #wygryw ale jednak #przegryw. I to oboje. Skończyliśmy te same studia i pracujemy w biurach oboje, zarabiając przeciętne pieniądze. Życie jest nudne, bo jakież ma być życie dwóch ludzi z biura. Dziecko dodało kolorytu do tego życia ale w koncu i ono dorośnie i wyfrunie. Zostaniemy my. Mam nadzieję. Będziemy mieli siebie i nic poza tym. Z jednej strony jest mega, bo rodzina to dla mnie największa wartość a z drugiej strony ten niedosyt, bo niektórzy koledzy, z którymi snuliśmy marzenia zawodowe je spełnili. Spełnili je, bo byli #przegryw i zamiast latać za babą, dążyli do swoich celów. Kobiety poznali znacznie później niż ja, gdy już byli na tej swojej ścieżce i z niej nie zboczyli. Rodziny mają lepsze, gorsze.. niektórzy się rozwiedli ale ci, którzy osiągnęli swoje cele w sensie wykonywanego zawodu mimo wszystko są szczęśliwi. Ja, gdy zostanę sam, to owszem - mam pasje, mam swoje sprawy i zajęcia, które bym mógł zacząć wykonywać w wiekszym zakresie ale pewne rzeczy już nie wrócą, życie zabrnęło za daleko i nie ma możliwości już ich realizacji. Studia w zupełnie innym zawodzie w wieku 35-40 lat? Raczej trudna sprawa, bo z czegoś trzeba żyć a obecny zawód nie pozwala na zbudowanie nie wiadomo jakiego majątku, szczególnie gdyby nastąpiła utrata rodziny a co za tym idzie życie samodzielne, z alimentami, lub nawet bez - w obecnej rzeczywistości ekonomicznej, to ogromne wyzywanie. Więc jestem #wygryw, bo mam żone i dzieci, coś za co ludzie potrafią odebrać sobie życie ale i #przegryw bo kosztem samorealizacji i robienia tego, co naprawdę kocham. Trawa zawsze bardziej zielona u sąsiada, ale takie są realia, zawsze jest coś za coś.
12

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

dqkyw8l1hpbkkyktg5m3hpt3

Dodane: 31 października 2024 - 09:48:00
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy