Często mówi się o wygaszaniu infrastruktury w związku z niską dzietnością. Ale ludzie tego nie zrozumieją - w moim mieście (Polska C) do wiejskiej szkoły (chyba podstawówka) chodziło w ostatnich latach 8-10 dzieci. Chciano zamknąć placówkę i przenieść dzieci do szkół 15km dalej - co spowodowało wielkie protesty i finalnie ugięcie się władz (kilkadziesiąt czy kilkaset głosów robi jakąś różnice dla wójta czy burmistrza małego miasta, no i ogólnie przeświadczenie - jak to, szkoły zamykać?). Teraz wydatki na edukację tych dzieci są jakieś astronomiczne - utrzymanie budynku, media, zatrudnienie nauczycieli do opieki. xD#demografia

