Czesc, zastawiam się nad swoimi wyborami życiowymi. Prośba o krytyczna ocenę. Porównuję swój status finansowy pracując w "korpo" w warszawie do znajomych, którzy zostali na wiosce. Generalnie jeśli chodzi o zarobki (skala miesięczna wszystkich kwot) zarabiam na rękę około 7,5k PLN. Z wydatków: około 3,3k PLN idzie na mieszkanie i 1,6k na jedzenie, 0,4k PLN na inne podstawowe zakupy - jakiś item, który akurat się zepsuje, lekarz/dentysta + leki, chemia gospodarcza lub cos do ubrania, 0,1k PLN na kartę miejska do komunikacji i zostaje mi z wypłaty około 2k PLN, które mogę odłożyć, a część nich przeznaczyć na rozrywkę od czasu do czasu - bilet do kina, bilet na pociąg żeby odwiedzić rodzinne strony itd.Wlasnie zdałem sobie sprawę, ze gdybym nie wyjechał z mojej wioski, tylko pracował u mnie na wiosce, która ma dyskont spożywczy nieopodal mógłbym liczyć na zarobki około 5,5k brutto (około 4,1k netto). Co przy moich kosztach życia, gdyby odjąć koszty najmu dałoby niemalże tę samą kwotę "oszczędności". Czy Waszym zdaniem przy takich zarobkach (i cenach mieszkań) jest sens siedzieć w warszawie? Czuje ze życie ucieka mi przez palce. Znajomi, którzy maja mieszkanie własnościowe mogą sobie pozwolić na znacznie więcej i mam wrażenie ze w ogóle nie rozumieją mojej sytuacji.#warszawa #polska #nieruchomosci #finanse

