Opublikowane

Czy warto brać kredyt hipoteczny w związku?

#zwiazki #mieszkanie Czy branie kredytu hipotecznego na 600k -700k gdzie odsetek jest drugie tyle przy wspólnym przychodzie domowym na kwotę ok. 13k to dobry pomysł? Wspólne wydatki miesięczne z wynajmem plus jedzenie, bez nieprzewidzianych kosztów np. zdrowotnych to ok 6-7k - dajmy takie założenie, według prostych kalkulatorów rata wzrośnie nam o ok 2k w stosunku do wynajmu więc przy zaokrąglaniu zamkniemy się w wydatkach ok 10k miesięcznie zaokrąglając w górę. Perspektywa na podwyżkę czy zmianę pracy na lepiej płatną jest raczej słaba. Dla mojej kobiety takie kredyty to jak palcem strzelić - ona sobie nie wyobraża wynajmować kolejny rok mieszkania i oddawać 40k obcej osobie jak może spłacać swoje i w tym ją rozumiem i popieram. Problemy zaczynają się w momencie wymogów mieszkania - chce mieszkanie 70-75 metrów(dodatkowy pokój dla dziecka, żeby nie był jak cela więzienna przy okazji), od dewelopera rynek pierwotny, nowe osiedle, "wysoki standard", miasto wojewódzkie lub okolice itd. ceny takich mieszkań to lekko 500-600k kredytu trzeba będzie wziąć. Mnie to to trochę przeraża... według mnie zarabiamy za mało, żeby zabezpieczyć swój byt, potencjalnego dziecka które też chce mieć jak najszybciej, kredyt i jeszcze mówi, że wszystko chce wrzucać w żeby mniej odsetek oddać plus nie do końca pewna sytuacja z zatrudnieniem w ciągu 2-3 lat - przenosiny naszego korpo za granicę - tam gdzie taniej. Ja 29 lat, ona 28. Czy to ja przesadzam czy tak po prostu jest, że rodziny 2+1 przy 13-14k miesięcznie netto na rękę biorą kredyty na bądź co bądź już niemałe kwoty. Stosuje chwyt w rozmowach ze mną jak wyrażam wątpliwości co do naszych możliwości finansowych i kwoty 1 mln lub więcej które będziemy mieli do spłaty w sytuacji którą ona przedstawia - "to jak Ty nie chcesz kupić mieszkania teraz to trzeba się zastanowić nad tym związkiem". Jestem trochę w kropce. W żadnym wypadku nie chce jej zostawiać, jesteśmy ze sobą szczęśliwi, kocham ją ponad wszystko, jednak trochę mnie martwi takie ultimatum. Liczę na chłodne spojrzenie na sytuację ludzi bardziej doświadczonych w życie ode mnie, liczę w sumie na was wszystkich bo jestem w totalnej kropce.
123

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@moll problem jest dużo bardziej złożony z mojej strony niż może Ci się wydawać bo odniosłem się do aspektu ekonomicznego głównie ale postaram się zrobić z długiej historii krótką - ona generalnie nie garnie się do obowiązków domowych, większość prac domowych wykonuję ja do jej aktualnie należą składanie prania i włożenie naczyń do zmywarki. Podłogi, kuchnia, łazienka, piekarnik, kurze, otwory wentylacyjne lodówka, szafki, tłuszcz na płytkach w kuchni, lustra, okna, domowe naprawy ściany bo pies niestety brudzi ściany za które odpowiadamy kaucją którą ja chciałbym odzyskać(może jestem jakiś dziwny ale na mnie 4k robią wrażenie) robię ja z jej pomocą jak akurat ma dzień, przy czym jak poprosiłem ją o umycie okien do imprezy która sama chciała zorganizować zostały smugi zauważyła to i powiedziała, że ona lepiej nie potrafi bez jakiegokolwiek mojego komentarza. Plus pali w mieszkaniu epapierosy więc silą rzeczy po 3-4 miesiącach trzeba przetrzeć absolutnie każdą powierzchnię bo robi się leki osad w całym salonie i kuchni. No właśnie pies - wzięła sobie psa za którym ja byłem przeciwny bo wiedziałem jak to się skończy i miałem niestety rację gdyby nie ja pies nie byłby kąpany regularnie(ze względu na charakterystykę sierści dużo szybciej akumuluje zanieczyszczenia i jeżeli pogoda nie sprzyja to trzeba go kąpać raz na dwa tygodnie bo zaczyna naprawdę brzydko pachnieć)myty po brudnych spacerach, kiedy ona jest zmęczona po pracy i nie chce się jej iść z psem po wielu wielu próbach moich delikatnych sugestii, żeby z nim wyszła już bo mi szkoda psiny jak siedzi 9 czy 10 godzin bez siku i dwójki to słyszałem "zaraz" i to zaraz trwało 15, 20 czasami więcej minut,podczas których scrolowany był instagram więc teraz po prostu wstaje i wychodzę z nim nieistotne ile razy byłem tego dnia i to się powtarza nagminnie. Więc ja wiem, że jestem złoty chłop ale na takie ultimatum nie chce się godzić ot tak bo do niej się zbliża ściana. Według mnie takie decyzje wymagają pewnej postawy i odpowiedzialności której ja do końca w niej nie dostrzegam.@nie_umiem_inwestowac oczywiście, że dostaniemy problem zaczyna się robić w momencie - czytaj wyżej, plus to, że ja wyzeruje oszczędności. Mam też chorych rodziców którym pomagam pieniężnie bo się nie przelewa. Gdyby było tak że jestem ja ona mam zachomikowane 300k na wkład wlasny - nie było by problemu. Jeżeli na wkład własny trzeba będzie 140k to po połowie 70 to ja jestem wyzerowany. Trochę mnie to martwi.@NyanNyan wydaje mi się, że rozmowy na temat zakupu mieszkania toczą się od miesiąca dwóch, coś w nią wstąpiło nagle... Miałem też rozmowę, że ona straciła sens w życiu nie ma co robić po pracy po prostu i egoistycznie myśląc (sama użyła takiego stwierdzenia) jak będzie dziecko to będzie miała co robić i nie będzie myśleć. Czasami mam wrażenie, że o potencjalnych konsekwencjach poważnych decyzji myślę tylko ja. Sprawa jest dużo bardziej złożona niż ekonomia - po prostu tego ja się najbardziej obawiam masz wyżej również dlaczego. Plus samochód bo czuję w kościach, że tutaj też mogę usłyszeć ultimatum no bo przecież działa...@PurpleHaze jak wszędzie zależy gdzie oczywiście. Na szczęście nie ma parcia na ścisłe centrum jeżeli chodzi o województwo, jak ona mi pokazywała mieszkania które jej się podobają to ceny oscylowały wokół 700k. Pracujemy w jednej firmie niestety, ja się zeruje z oszczędności na wkład własny ona prawdę mówiąc nie wiem ile posiada oszczędności nie chwali się, ale generalnie przez długi czas nie odmawiała sobie, teraz nagle zaczęła oszczędzać na mieszkanie jak rodzice obiecali jej część pieniędzy po sprzedaży mieszkania jej babci. Ja nie mam tego komfortu.@bomberniol chcę z nią być i budować rodzinę, ale z rozmów które prowadzimy to ona nie chce tańszego mieszkania, mniejszego kredytu, gorszej lokalizacji żeby zejść z ceny. Niewygody nie są wliczane w jej życie i nigdy nie były odkąd ją znam 11 lat . Mogę wziąć kredyt nie ma problemu, róbmy dzieci bo szkoda ryzykować ale wydaje mi się, że ja liczę siły na zamiary a ona co też usłyszałem wczoraj "poradzimy sobie" ", "jakoś to będzie", plus dziecko ma jej wypełnić pustkę w życiu i nadać sens. Może tylko dla mnie to nieodpowiednie podejście, sam pochodzę z rodziny w której rodzice byli razem z uwagi na mnie i moją siostrę takie życie to mordęga, może dlatego uważam, że szukanie sensu życia w wypadku jego braku aktualnie może odbić się na tym dziecku, jeżeli to dziecko nie wypełni pustki którą się odczuwa. Co jeśli dziecko nie wypełni jej tej pustki? Frustracja przeleje się na dziecko? Sam mam wątpliwości również co do samego siebie jeżeli o to chodzi przez własne przejścia rodzinne.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

k80nigh71qqt8bi4dr8juh4y

Dodane: 20 maja 2026 - 16:03:45
Opublikowane

Autor był widziany3 miesiące temu