Elo!Mam pytanie w kwestii związkowej, bo nie wiem już co mam myśleć ;DMieszkam z partnerką w domu pod miastem. Jest kilku sąsiadów. Ja ogólnie jestem raczej rozgadany i z każdym wokół mam jakiś tam kontakt, mamy do siebie telefony itd. Partnerka jest mniej ekstrawertyczna i ma tylko z jednymi sąsiadami z którymi najbliżej się trzymamy kontakt lepszy niż 'cześć'.Tak czy siak - zadzwoniła do mnie sąsiadka z którą kilka razy w życiu gadałem, ale tak na luzie i dobry kontakt mamy i z nią i z jej mężem - że sprzedaje samochód i jutro ma przyjechać kupiec z kolegą, a jej mąż jest poza miastem i się troche boi (w dodatku gość płaci gotówką) i czy mógłbym na chwilę przyjść żeby było jej raźniej. Zgodziłem się, bo to nie problem, pracuję w domu i mam podejście że trzeba sobie pomagać. Powiedziałem o tym różowej i od razu się wkurwiła że co to za prośba, że ona w życiu by nie poprosiła sąsiada o coś takiego (ale ona inaczej łapie kontakt z ludźmi niż ja, ja bym nie miał problemu z poproszeniem sąsiada czy sąsiadki o coś). Potem jeszcze popłynęła i stwierdziła że to może tylko pretekst i jest samotna i chce się ruchać bo wie że jestem w ciągu dnia w domu xDDZgodziłem się, więc pójdę, bo serio nie widzę w tym nic złego, a może kiedyś sami będziemy potrzebowali pomocy w nietypowej sprawie - ale jestem ciekawy opinii innych ludzi. Kto ma rację według was? #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

