Pewnie wielu osobom wyda się to jakieś dziwne, ale nurtuje mnie ta kwestia, bo czasem czuje się z tym, jakbym był jakimś kompletnym odmieńcem więc chciałbym wiedzieć, czy jest nas więcej w tym temacie.Od dziecka miałem jakieś tam swoje preferencje smakowe, niby tak jak każdy, jednak przez rodzinę byłem postrzegany jako "francuski piesek" ze względu na wiele rzeczy z takiej normalnej, polskiej kuchni, których nie lubię i nigdy nie lubiłem. Dopiero jak już byłem dorosły to pewnego dnia myśląc o tym olśniło mnie, że rzeczą która łączy to czego szczególnie nie lubię w jedzeniu są kości. Otóż nienawidzę mięsa z kością. Z kurczaka pieczonego zjadam tylko pierś i to jak jest na kości to raczej z musu Inna sprawa filet, jakieś kawałki piersi jak w gyrosie, bo to bardzo lubię. Reszty nie tykam. Nie jadam też skóry, brzydzą mnie chrząstki, jakieś ścięgna itd., wykręca mi gębę jak mam to wziąć do ust. Po prostu kurczak pieczony, czy gotowany to dla mnie nie obiad, jak słyszę, że ktoś mnie tym chce poczęstować to mi mina więdnie, ku zdziwieniu częstującego.Oczywiście nie wchodzą w grę też żadne żeberka, jakieś mięsa z kością, jakieś wkładki do zupy (niektórzy to obgryzają co mnie brzydzi). Zresztą sztuki mięsa w sosie własnym, nawet jeśli jest bez kości też nie lubię, bo może to być poprzerastane tłuszczem i mieć jakieś błony, ścięgna itd. Odrzucam od zawsze takie propozycje jedzenia. Mięso dla mnie musi być albo starannie pozbawione tłuszczu i pocięte, albo mielone i tu wręcz bardzo lubię, zwłaszcza jeżeli da się do tego dużo przypraw, przy czym nie podchodzą mi polskie kotlety mielone. O wiele bardziej wolę jakieś burgery, pulpety, mięsa mielone w sosie bolońskim, czy tam podobne wynalazki, mięso jako nadzienie pierogów, czy gołąbków itd. Lubię też wołowinę, zwłaszcza jak jest rozbita krucha i dobrze wypieczona, no ale tu nigdzie ma kości, skóry, chrząstek, a ścięgna i błony są rzadsze. W zasadzie to nie lubię też samego smaku mięsa bez przypraw i generalnie lubię tylko rzeczy mięsne smażone i pieczone, a nie gotowane, za wyjątkiem właśnie nadzienia pierogów, pulpetów itd. Gotowana sztuka mięsa z kością? Nieakceptowalna dla mnie rzecz, całkowite przeciwieństwo mojego smaku. Żeby było śmiesznie nie znoszę też smaku ziemniaków z wody, czy w mundurkach (te chyba są najgorsze), pure podchodzi mi już bardziej, ale też nie specjalnie. Za to uwielbiam frytki, wszelakie ziemniaki smażone, krokiety ziemniaczana, kluski ziemniaczane itd. Tak więc kiedy już jestem zmuszony jeść taki tradycyjny, polski obiad niedzielny jak np. kurczaka pieczonego z ziemniakami i surówką, czy kapustą, żeby nie wyjść na wielkiego panicza niejadka, to ta surówka ratuje mi życie, bo zagryzam wszystko jej wielką ilością. Dodatkowo nie przepadam też za samym sosem z kurczaka, jego smakiem, i niezmieszaną konsystencją. Inna sprawa sos z pieczeni wołowej, czy wieprzowej ciemny, gęsty, jednolity. To jest super, to wręcz bardzo lubię.Wędliny, szynki itd. praktycznie wszystkie mi podchodzą, nawet te surowe wędzone zjem i nie widzę problemu, ale to wszystko jest jednak mięso mielone bez kości.Bardzo cenię wszelkiego rodzaju kuchnie południowe, bo one przeważnie wykorzystują mięso już jakoś przerobione, do tego masa warzyw, sosy z dużą ilością pomidorów, czy papryki, jogurty itd. To wszystko zamienia smak mięsa w to co lubię najbardziej. Pizza zaś to dla mnie nadjedzenie.Najgorsze jest właśnie to, że dla wszystkich dookoła takie jedzenie jak mięso z kością jest tak normalne, tak zwykłe i oczywiste, że jak czegoś takeigo odmówisz to ludzie patrzą na ciebie czasami jakbyś się z księżyca urwał. Parokrotnie byłem w sytuacji kiedy w towarzystwie padało hasło "zrzuta na kurczaka pieczonego!", a ja wtedy się oczywiście wyłamywałem, bo nie będę płacił za coś, czego jedzenie jest dla mnie męczarnią i to oczywiste zdziwienie, że "jak to? istnieje w ogóle na świecie ktoś, kto nie lubi kurczaka pieczonego?" A ja jestem dorosłym, dużym, mającym już konkretny wiek chłopem, a nie małą dziewczynką, przez co przy takich sytuacjach patrzyli na mnie jak na jakiegoś zniewieściałego kolesia. Ja zaś nie mogę pojąć, dlaczego ci wszyscy ludzie to lubią, co w tym jest takiego, że nie przyjdzie im do głowy ułatwiać sobie życia i zrobić coś co będzie smaczne na talerzu i będzie to można całe zjeść, bez obgryzania kości, męczenie się z tym, wypluwania chrząstek. Ludziom to na prawdę nie przeszkadza?Czy są ludzie, którzy też tak mają? Jest tu ktoś kogo brzydzą od zawsze kości w mięsie, chrzęści, skóra, śliskie kawały tłuszczu, wszystko co nie jest albo czystym mięsem, albo nie zostało wysmażone? Ludzie, którzy nie lubią i nie jedzą w ogóle mięsa gotowanego innego niż mielone?#jedzenie #jedzzwykopem #gotowanie #gotujzwykopem

