#zwiazki #przyjaznjak zmusić moją dziewczynę do poznania jakieś koleżanki? zaraz jebla dostanę, odkąd jej nablizsza psiapsi wyjechała do kanady to siedzi w domu i poza sportem (oczywiście ze mną, bo sama na rower nie wyjdzie, dobrze że siłkę mamy w domu bo pewnie i tego by nie robiła xddd) i zajmowaniem się domem (radca z własną kancą 40k here) nic nie robi. na łeb mi już to siada bo muszę czytać składy kosmetyków, oglądać z nią ciuchy i inne babskie pierdoloto i powoli dostaje kurwicy. w kancelarii mam sekretarkę ale jest w wieku moich starych więc odpada. mam małe grono znajomych z którymi widuję się relatywnie rzadko (raz na miesiąc góra) - do tego moi kumple to w większości kuce co albo nie trzymali za rękę albo mają jakieś tinderowy na chwilę.próbowałem namawiać na jakąś jogę, wolontariat (lubi pieski, więc myślałem o jakimś schronisku czy chuj wie czym) czy inne malowanie przy winie (są takie babskie spotkania u nas w mieście) ale bez powodzenia (a przecież jej nie zmuszę).normalnie miałbym wyjebane ale widzę że czasem chciałaby pójść i poplotkować o pierdolach z jakąś anką przy proseccobyl ktoś w podobnej sytuacji? jak to rozwiązaliście?

