Mam kompleksy na punkcie IQ.. Chciałym być inteligentny, chciałbym być pracoholikiem.Będąc brzydkim chciałem postawić wszystko na jedną kartę, czyli jakaś nauka, skille, języki obce, ciągłe poszerzenia wiedzy. Zresztą zawsze miałem wizje siebie, że inni korzystają z życia, imprezują a ja skoro tego nie mogę to siedzę w domowym zaciszu ale ciężko pracuje by potem być w czymś dobry. Taki filmowy nerd, który żyje w ukryciu ale ciężką pracą jest potem górą. Moja frustracja wynika z tego, że jednak nie umiem tak choćbym chciał. Mimo, że siedzę w domu non stop to nie umiem tak przysiąść, coś mnie blokuje. Ciężko przyswajam rzeczy, ciężko mi wgl zacząć coś, wszystko mnie męczy. Nawet jak coś zaczne to wzrok mi ucieka, nie mogę się skoncentrować i po kilku min wysiadam. Nie wiem jak to naprawić, mam jakiś mózg zablokowany a poziom lenistwa i odkładania wszystkiego na później mam bardzo wysoki.

