#depresja #zwiazki #rozstanie #miloscHej, podzielcie się jakimiś radami co byście zrobili w mojej sytuacji bo już nie daję sobie rady.Niestety trochę się rozpisałem, ale nie umiem tego bardziej skrócićJestem aktualnie w 6-7 letnim związku i niestety muszę go zakończyć. Od wielu lat czuć już, że to jednak nie jest to i to bardziej próby ratowania związku, ale dużo o tym myślałem i najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie. Moja różowa nie posiada potrzeb seksualnych - staraliśmy (lub starałem się) coś z tym zrobić typu pomoc seksuologa, wprowadzanie więcej romantyzmu do życia codziennego, ale nic to nie dało. Nie chcę na koniec obwiniać i zrzucać winy, ale no prawda jest taka, że różowa wykazywała jakieś chęci tylko wtedy gdy było się już blisko rozstania i sygnalizowałem, że ja tak dłużej nie mogę. Zaczynała się wtedy u niej panika, płacz, chęci poprawy itp, ale to wszystko się kończyło maksymalnie po miesiącu. Aha, seksu nie było do tej pory. Szanuję bardzo ją jako osobę, ale niestety przez to wszystko co miało miejsce nie wyobrażam sobie kontynuować związku. Nabawiłem się ostatecznie z tego wszystkiego depresji, braku chęci do życia, przejebałem większość swoich oszczędności w najgorszym okresie i aktualnie jestem na swoim dnie bez nadzieji na nic (oraz bez pieniędzy xD). Jesteśmy na emigracji i wynajmujemy razem mieszkanie. Rzeczywistość jest taka, że rozstanie uwali i mnie i ją finansowo. Nie wyobrażam sobie wracać na pokój do losowych ludzi, to już nie dla mnie psychicznie zwłaszcza teraz, a wynajem samemu mieszkania to za duże koszta. Odpada też powrót do Polski - toksyczna rodzina, nic dobrego tam na mnie nie czeka. No i siedzę i tak myślę co robić i jak to rozegrać bo szczerze mówiąc to każde wyjście jest chujowe. Zrywając teraz będę musiał mieszkać z nią jeszcze przez minimum pół roku bo mamy umowę wynajmu. Oszczędzać pieniądze na dupochrona i zerwać pod koniec wynajmu? Wydaje mi się to najlepsze, ale bardzo nie fair w stosunku do różowej bo zostawię ją samą rzuconą na minę, a mimo wszystko jest to wspaniała osoba tylko nie wyszło nam jako para. Narzucam sobie też dużą presję żeby jej pomóc stanąć na nogi po rozstaniu - mam na myśli jakoś finansowo, ale przecież ja sam sobie nie mogę pomóc wystarczająco xD Rozpierdala mnie ta sytuacja i nie ukrywam, że mam mocny ból dupy połączony z depresją i nadzieją że coś mi doradzicie.

