Obecnie pracuję zagranicą i przyjechałem na wakacje do Polski. Typowe sprawy jak odwiedzenie rodziny i przyjaciół, stęskniłem się przyznam to od razu. Na ten moment to najdłuższy czas jaki byłem poza Polską. Wiadomo emigracja ma swoje plusy i minusy. Ale coś co mnie uderzyło od razu po przyjeździe to to, jak wszyscy są niesamowicie wkurzeni i zestresowani. Jestem dopiero kilka miesięcy poza Polską. Nie jest to może idealne miejsce, ma swoje wady, brakuje mi kilku rzeczy, do których w naszym kraju się przyzwyczaiłem. Ale to co od razu widzę, to jak spokojniejsi są ludzie w tym nowym państwie. Życzliwsi, tak po prostu. Wiem, jaka jest tu tendencja do opisywania tego co się dzieje na zachodzie Europy, że zaraz upadnie, strach wychodzić i w ogóle apokalipsa. Ale mimo swoich problemów, Ci ludzie są po prostu tak po ludzku spokojniejsi i hmm milsi. Jest mi niesamowicie przykro jak o tym pomyślę. Próbujesz być miły, normalnie i spokojnie zacząć rozmowę, a masz wrażenie, że zaraz cię ktoś uderzy albo zwyzywa, bo śmiałeś śmieć się odezwać. Wiem, że mamy swoje problemy jako kraj, ale czy jedynym rozwiązaniem jest taka agresja wobec drugiego człowieka? :/#emigracja

