Mam 30 lat ale mam boomerski ból dupy o dzisiejszą młodzież, bo sam chciałbym ponownie być nastolatkiem ponieważ swoją młodość zmarnowałem. Raz na jakiś czas (zazwyczaj jakieś święto) spotykam się z rodziną i mam kontakt z nastolatkami - i jestem pod wrażeniem, bo to ogarnięte chłopy, wiedzą na jakie studia chcą iść i w tym kierunku się uczą, widać że to ich pasja, chodzą na zajęcia dodatkowe, ogólnie są bardzo proaktywni i ogarnięci.Ja mając 30 lat nadal nie wiem co tak na prawdę chce. Rozumiecie to? W tym wieku powinienem zbierać plony swojej pracy, mieć już ciepłą posadkę w korpo, lata doświadczeń, jakaś żona czy narzeczona i wić swoje gniazdko a nie zastanawiać się nad życiem. Problem w tym, że a z wiekiem POWOLI odkrywam nowe rzeczy, bo- dopiero z wiekiem odważyłem się na pewne kroki- musiałem przerobić sobie w głowie wiele rzeczy- musiałem tyle razy się sparzyć, doświadczyć wstydu, porażki że podobne działania są już dla mnie w miarę normalne- potrzebowałem funduszy- dopiero z wiekiem zaczynam się interesować różnymi tematami (głównie dzięki temu że internet sporo oferuje, ciekawe kanały, itp)To nie jest normalne być tak opóźnionym, wycofanym, niedojrzałym.. wiecie, na pewne rzeczy jest czas w młodości np. nie spodobają ci się studia prawnicze/lekarskie to jeszcze masz tyle lat przed soba że możesz coś nowego. Zaczynać coś ambitnego w wieku 30 lat nie widzę sensu, bo jak ci się nie spodoba to jednak znów obudzisz się tylko w wieku 35 lat że chcesz coś innego jednak. Tak samo jest z relacjami, związkami, itd. - wszystko to budujesz w młodości żeby potem zbierać plony, stabilizować się, utrwalać kontakty. Ehh....

