Opublikowane
Nie wiem, po prostu nie wiem co mam dalej robić ze swoim życiem. Przechodzę drugi największy kryzys w swoim życiu. Mam 28 lat na karku, od miesiąca jestem bezrobotny po zrezygnowaniu z pracy w korpo na wygodnym stanowisku i widzę jak ciężko jest mi znaleźć nową. Myślę nad wyjazdem za granicę, ale przeraża mnie myśl pracowania z patusami na magazynie, nie wiem czy się w tym odnajdę. Chcę spróbować czegoś nowego, rzucić sobie jakieś wyzwanie, nauczyć się nowego języka poprzez mieszkanie w nowym miejscu, chcę zobaczyć, poznać inną perspektywę, obcych ludzi. Przeraża mnie myśl tego, że każdy dzień będzie wyglądał tak samo przez kolejne 40 lat. Nie chcę tego, chce poczuć, że żyję i, że coś jeszcze mnie w tym życiu czeka. Mój związek z różową również przechodzi największy kryzys i moje uczucia po 5 latach chyba po prostu w pewnym stopniu wygasły. Ostatni rok był dla nas bardzo ciężki i mocno się poróżniliśmy. Wiem, widzę, że różowa kocha mnie bezgranicznie i jest mi bardzo oddana. Nigdy nie zostawiła mnie w sytuacji kiedy byłem na dnie, ba wręcz przeciwnie. Nasza wizja życia i przyszłości trochę się rozchodzi, ja chcę spróbować czegoś nowego, a ona marzy o dziecku, zaręczynach i ślubie - co jest normalne i to rozumiem. Pochodzimy z dwóch różnych światów, ja nie miałem rodziny i pewne rzeczy są dla mnie nieoczywiste tak jak dla niej, osoby, która miała kochającą rodzinę i wszystko to czego mogła sobie zapragnąć. Nie wiem co mam zrobić. Życie z różową byłoby proste, czasami zbyt proste i chyba to może być problemem. Brakuje mi spełnienia jako mężczyzna, poczucia tego, że mogę dojść do czegoś sam. Będą z nią w związku życie jest chyba zbyt banalne i aż tak nie chce mi się o cokolwiek starać bo widzę, że aż tak nie muszę tego robić.Dosłownie 30 minut temu skończyłem z nią rozmowę na temat tego czy chce się wprowadzić do domu w najbogatszej dzielnicy drugiego największego miasta w Polsce czy jednak wolę zostać tutaj na mieszkaniu. Wiem, że życie z nią będzie na tyle proste i bezstresowe, że niczym nie będę musiał się przejmować, a przynajmniej finansowo. Naszym jedynym celem będzie odkładanie kasy na wycieczki dookoła świata albo na kolejne mieszkanie pod wynajem. Widzę też jak bardzo stałem, staje się od niej zależny co nie jest dla mnie zdrowe. Wygodne życie stało się chyba zbyt wygodne. Gryzę się z decyzją co mam zrobić każdego dnia, czy wygodne życie jest lepsze niż samorealizacja i jebanie na magazynie z patusami w Holandii? Czy powinienem stawiać miłość, która w pewien sposób wygasła ponad własne marzenia o życiu za granicą i chęć sprawdzenia się w byciu samemu? Mam setki pytań bez odpowiedzi w głowie. Wykańcza mnie myśl o tym.#przegryw #emigracja #związki #mirkowyznania

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clwxr21yp01g977rog4rhfliu

Dodane: 2 czerwca 2024 - 18:21:50
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
@Cadfael Wiesz co ludzie mają jakieś ambicje, plany, chęć zmiany swojego dotychczasowego życia. Chcą coś zobaczyć, poznać, rzucić się w inna sytuację i zobaczyć jak sobie radzą w sytuacji X i Y. Może postawienie się w gorszej pracy spowoduje to, że docenię to co miałem. @Escalade wiesz co hehe, życie kopnęło mnie dostatecznie mocno w dupę. Od 10 lat nie mam rodziców i jestem zdany sam na siebie. Wszystko to co miałem przed poznaniem różowej zawdzięczam tylko sobie, nikomu innemu. I mam nadzieję, że życie mnie nie kopnie drugi raz tak samo, bo nikomu nie życzę tego co Ja przeszedłem. I doceniam to co mam, ale uważam też, że mam swoją męską ambicję i chęć pokazania światu, różowej i sobie samemu, że potrafię do czegoś dojść sam czyt. kupno/budowa domu. Nie zdajesz sobie sprawy jak osoba z niskim poczuciem wartości się czuje, a szczególnie w momencie gdzie różowa daje aż tyle od siebie. Dla mnie jako mężczyzny jest to po prostu poniżające. @zrobie_tu_porzadek_ Rezygnacja z pracy była motywowana tym, że to moja różowa mi wybrała pracę, a nie ja sam. Ja się nie nadaję do pracy w korpo, nie odnajduję się w tej całej hierarchii, ocenach rocznych itd. Po prostu siebie w tym nie widzę. I to jest tylko wierzchołek góry lodowej. Nie mówię, że chcę ruchać zachodnie Julki, chociaż niemiałbym z tym żadnego problemu, bo jestem atrakcyjny dla kobiet na zachodzie jak i na wschodzie, ale nie chodzi tutaj o pukanie lasek tylko o samorealizacje i sprawdzenie siebie samego w niewygodnej sytuacji. Do momentu aż nie dostaniesz po ryju nie poczujesz, że żyjesz. Uwierz mi, że moja historia życiowa jest o wiele bardziej złożona i trudniejsza niż znacznej części społeczeństwa.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Nieźle trzeba mieć zryty beret by szukać problemów gdy się ich nie ma.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Kingside wiesz co, nie jest tak łatwo porzucić 5 letni związek i po prostu wyjechać. Jednak łączą Cię z tą osobą wspólne wspomnienia, historie, znajomi itd.Zerwanie i wyjazd z dnia na dzień były po prostu zwykłym brakiem szacunku względem tej osoby. Ciężko też z bardzo wygodnego życia jakie mam tutaj przestawić się na nieco gorsze. Ze swojego czystego mieszkania na domek w Holandii z obcą osobą. Też nie bez powodu Polacy mają opinię jaką mają na zachodzie w tym w Holandii
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
a po co chcesz jechać na magazyn do Holandii jak masz Julkę z bogatymi starymi? Niech cię utrzymuje jak cię tak kocha a ty se tam rób co chcesz
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@FFFFUUUU To nie jest takie oczywiste. Wraz z wyprowadzką z obecnego mieszkania, które raczej sprzeda/sprzedamy i wprowadzeniem się do domu to oczywiste, że będę musiał porzucić swoje marzenia i indywidualne cele na rzecz tego, że stanę się już całkowicie zależny.Nasza wyprowadzka do domu jest mocno uzależniona ode mnie, wyprowadzimy się jeśli ja stwierdzę, że tak,ok zaręczmy się i bierzemy ślub. W innym przypadku jest to dla niej średnio opłacalne - mieszkanie w dużym domu samemu.
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy