Mirki. Sam nie wiem czy potrzebuje się wygadać czy wysłuchać opinii kogoś z innej perspektywy. Mianowicie, zmieniłem pracę (całkiem spoko, dokbrze płatną ale mało rozwijającą w tamtym czasie) na lepszą - nowy pracodawca "podebrał" mnie do uczestnictwa w trwającym projekcie jako jedną z bardziej decyzyjnych osób w projekcie - mógłbym powiedzieć praca marzeń - mega rozwijająca, pieniądz jeszcze lepszy. Normalnie nic tylko się cieszyć, ale...Z jednej strony czuję się bardzo zadowolony, praca mnie buduje i rozwija, pomaga zapomnieć o prywatnych problemach (troche #depresja) z drugiej strony strasznie wyniszcza - pracuje po 10-12 godzin dziennie, tłumaczę sobie, że muszę nadrabiać i nadganiać. Czuję, że nie znalazłem swojego miejsca w zespole, a ponadto niektóre osoby z którymi współpracuję czuję, że wbijają szpile bo być może zająłem potencjalnie ich miejsce. Za kilka tygodni kończy mi się okres próbny, a ja coraz częściej myślę o tym, żeby pójść do szefa i po prostu mu powiedzieć, że nie nadaję się do tego projektu co o tym myślicie? #praca #pracbaza #kiciochpyta

