Wytlumaczycie mi prosze jedno ciekawe zjawisko? Jak mieszkalem w Niemczech to do pracy biurowej mialem rozmowe w jezyku niemieckim. Jak chodzilem do sklepu to musialem poprosic o cos po niemiecku. Jak konsultowalem cos z lekarzem czy prawnikiem to w jezyku niemieckim. W urzedzie, meldunek, rejestracja, podatkowy, wszedzie tylko niemiecki. Chodzac ulicami widzialem tylko reklamy i nazwy po niemiecku.Jak mieszkalem we Francji to to samo. Rozmowa rekrutacyjna po francusku, w sklepie po francusku, na ulicy po francusku, w urzedzie po grant po francusku.Jak wyprowadzilem sie do Stanow na wizie pracowniczej to musialem przedstawic certyfikat ze znam angielski perfekt. Dlaczego w Polsce sa dziesiatki tysiecy pracownikow biurowych z zagranicy co nie mowia slowa po polsku? Tyle hindusow, tyle ukraincow, tyle niemcow, tyle anglikow i ani slowa po polsku. Reklamy po ukrainsku i po angielsku. W urzedach pomoc po angielsku czy po rosyjsku. Zero egzaminow jezykowych by dostac pozwolenie o prace. Rozumiem ze jezyk polski jest drugiej kategorii tak?#emigracja #polska #pracbaza #takaprawda

