#zakochanie #milosc #zwiazki #mezczyzna #kobieta Muszę to z siebie wyrzucić gdzieś. Totalnie zauroczyłam się w dwa razy starszym koledze z pracy. Ma dzieci, rodzinę, ja też nie jestem wolna i nie chce absolutnie tego zniszczyć. Do niczego między nami nie doszło, ale każdego dnia czuję tak niesamowite przyciąganie, że nie umiem funkcjonować. Nie mam możliwości zmienić pracy przez najbliższy czas, chociaż najchętniej bym to zrobiła. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Jak słyszę jego niski, mruczący głos to mam zawsze ciarki i gęsią skórkę, nie potrafię się skupić. Jak razem coś robimy w pracy to on często tak strasznie długo patrzy mi w oczy… Najpierw myślałam że to jednostronne, odwracał wzrok jak tylko mnie widział, unikał mnie, a po jakimś czasie zupełnie w drugą stronę, bo to ja postanowiłam nie zauważać go w ogóle i próbować walczyć z tym cholernym zauroczeniem - tu przypadkowe potrącenie, dotknięcie, ciągle spojrzenia, szerokie szczere uśmiechy, jeśli jest jakaś inna kobieta w pokoju to zwykle mi przykładowo proponuje nalanie kawy z czarującym uśmiechem, a dopiero za jakieś 10 sekund mówi do kolejnej, a może pani również. Pomocy, nie wiem co robić, nie chce tego czuć, on na pewno też, widzę jak walczy ze soba tak samo jak ja, zachowujemy się profesjonalnie, chociaż już jeden kolega chyba zauważył że nie możemy przestać na siebie patrzeć.. to jest okropne, czy ktoś tak miał? Czy to może minąć? Strasznie się czuję.

