Rozstałam się po bardzo długim związku. Po latach nagromadziło się wiele problemów i nie było czego ratować. Po tym wszystkim z rok odpoczywałam i dochodziłam do siebie. Spotkałam na swojej drodze fajnego faceta. Teraz jesteśmy ponad rok w związku. Po pół roku pojawiły się znowu problemy ale z mojej strony. Tęsknię za wolnością, nie chce zobowiązań, pasuje mi sytuacja w której szybko i bezproblemowo mogę odejść, męczą mnie złe myśli i niechęć do niego. To wraca cyklicznie. Ciągle myślę, że gdybym była sama to czułabym się lepiej.Mam tak kilka dni potem ze dwa tygodnie spokoju i w koło. Już mnie to tak obciążyło, że nie mam na nic siły i wiecznie nic mi się nie chce... Zostaje sama na kilka dni to znowu czuję się sama, niezależna, wraca mi motywacja.Nie stać mnie teraz na terapię i długo nie będzie. Chciałam odjeść, nie jestem na siłach żeby cokolwiek z tym zrobić. Nie czuje nawet takiej chęci... On mnie ciągle zatrzymuje a ja ulegam bo mam sporo ciepłych uczuć... Co dalej? Ja nie wiem, jestem zagubiona. Może ktoś miał podobnie i coś doradzi.#pytanie #zwiazki

