Opublikowane
#pracbaza #korpobazaPrawie rok temu zmieniłam pracę na taką w #korpobaza. Wcześniej pracowałam w mniejszych firmach, troszkę januszexach. Gdy dostałam pracę w jednym z lepszych korp bez wcześniejszego doświadczenia, praktycznie po studiach, na prawie technicznym stanowisku, za 10k, 100% zdalnie, to myślałam, że złapałam pana boga za nogi. Super ludzie, brak żadnego mobbingu, absolutnie żadnych nadgodzin, super atmosfera. Niestety szybko przyszła rzeczywistość. Na początku dodam jeszcze, że zapewne osoby, które nie były nigdy w mojej sytuacji, nie będą wiedziały o czym mówię i nie zdziwi mnie wysyp komentarzy pod tym postem, że nie mam co narzekać i że jestem głupia. Do rzeczy. Zostałam wrzucona na projekt, na którym na początku było trochę pracy, ale z czasem zaczęło być jej coraz mniej. Teraz praktycznie nie mamy żadnych klientów, na 50 osób w teamie, realnie pracuje około 20, reszta kompletnie nie ma co robić. Moje wszystkie dni wyglądają tak samo. Rano call, później nie robię absolutnie nic. Mój manager wie jaka jest sytuacja, znajomi z projektu też, już nawet razem na głos rozmawiamy, że to jakiś absurd. Przez ten rok w czasie pracy skończyłam już kilkanaście kursów, starałam się przebranżowić, wysłałam setki cv. Mam wrażenie, że wpadam w jakiś marazm. Nie jest to kwestia miesiąca lub tygodni, ale prawie całego roku! Czuję się absolutnie zbędna i niepotrzebna. Dom mam wysprzątany na błysk, codziennie kilka spacerów, wszystkie sprawy na bieżąco załatwione. Najgorsze jest to, że zaczęłam obserwować niepokojący objaw, że zaczynam już tracić zainteresowania rzeczami spoza pracy. Nie chce mi się chodzić na treningi, na zakupy (jakieś lepsze ubrania itp.), dbać o siebie. Mam wrażenie, że miałam więcej motywacji do życia, gdy pracowałam stacjonarnie, czułam, że jestem potrzebna. Większość ludzi powiedziałoby, że żyję jak w bajce. Co miesiąc przychodzi na konto wypłata, żadnych obowiązków. Ale ja się czuję jak w złotej klatce. Chciałabym zmienić tę pracę, ale jest kryzys i absolutnie nikt nie odpowiada na moje cv. Czasem mam ochotę napisać gdzieś, że błagam o jakąś pracę. Jestem już zmęczona byciem nikim, byciem zbędną, jestem zmęczona kończeniem kolejnego kursu, doszkalaniem się itp. Nawet moje hobby mnie już tak nie cieszy.
05

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Byłem w takiej sytuacji przez miesiąc/dwa i też już mnie to zaczynało denerwować. Wielu powie że zarzutka i będzie się śmiało że przecież to sytuacja idealna i co tu może komuś nie pasować, ale jeżeli ktoś lubił swoją pracę, dawała mu ona satysfakcję i pozwalała się rozwijać to jej brak powoduje automatycznie pustkę i demotywuje. Też próbowałem robić kursy ale kiedy nie możesz wykorzystywać tych rzeczy w praktyce to i tak motywacja spada. Moje pomysły: uczyć się języków i wyjechać za granicę ćwiczyć. Skoro robisz zdalnie wybierasz taki np włoski czy hiszpański i jedziesz do np jakiejś średnio turystycznej miejscowości co jakiś czas na parę dni,ćwiczysz język widzisz postępy i to cię motywuje.Drugi pomysł to otwierasz działalność gospodarczą i samemu starasz się pozyskać swoich klientów, o ile to możliwe w twojej branży. Alternatywnie otwierasz ją z kimś. Jak się nie uda dużo nie stracisz.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Jest masa nieprzwbranej wiedzy w necie. Jak nie praca, to dla przyjemnosci mozesz czerpac do woli. Skoro nikt od Ciebie nie wymaga to sama zacznij.Swoja droga - nie masz przypadkiem wolnego stanowiska pracy? Powaznie pytam
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cltfznepi001f0mog9gi92wxw

Dodane: 6 marca 2024 - 17:03:25
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu