Można, jeszcze jak. Umiejętności społeczne są jak mięśnie - można je wypracować, wybudować od zera (mój przypadek), ale potrzebne są intesnsywne ćwiczenia i, moim zdaniem, decydujący element - dużo tzw. wy!e6ki i pozytywne postrzeganie siebie. Już tłumaczę. W gimnazjum byłam mega creepem, jąkałam się, prawie zawsze na uboczu, zero pewności siebie, poczucie odrzucenia towarzyszyło mi praktycznie zawsze. Zmuszałam się do podchodzenia do innych, integracji, itp. czasami wychodził mega cringe, mówiąc wprost, błaźniłam się, w sumie zawsze było mi bardziej lub mniej nieprzyjemnie. Ale człowiek się stopniowo oswoił, przyzwyczaił, przestał jąkać. Najbardziej pomagały mi myśli: 1. Każdy ma tak naprawdę wywalone, nawet jak zrobie z siebie klauna to nikt nie zapamięta, każdy żyje swoim życiem. To wrażenie że wszyscy mnie osadzają, śmieją się, to iluzja, każdy skupia się w ten sposób tylko na sobie.2. Większość ludzi też się boi, ma depresje, fobie społeczne, wstydzi się swojego wyglądu. Najpewniej gadając ze mną nie oceniają mnie, tylko sami starają się dobrze wypaść. 3. Święta prawda jest taka, że od czasu do czasu każdy zrobi z siebie debila i trudno, nie umiera się od tego. 4. Wystarczy udawać pewność siebie, możesz być w środku tchórzem, w rozbitce emocjonalnej, czuć się zastraszonym śmieciem, ale zmuś swoje ciało i głos do okazania spokoju i pewności siebie i będzie ok. Nawet jeśli masz ćwiczyć przed lustrem. W pewnym sensie życie to scena, wystarczy być dobrym aktorem. To naprawdę działa!5. !!! Jak ktoś Cię traktuje źle, poniża, wyklucza, obśmiewa bo jesteś nieśmiały, jąkasz się, jesteś słabszy to tamta osoba jest frajerem, nie Ty. Osoba o dobrym sercu tak nigdy nie zrobi. Czy mi zależy na takich ludziach? Nie. Czy mam się męczyć i starać żeby taki cymbał mnie polubił? Nigdy. Staraj się dla tych, którzy są mili i dobrzy dla słabszych jednostek, reszta to dla mnie bufony, mam ich gdzieś.Po tylu latach zdrowego myślenia o sobie (każdy człowiek ma wartość, nawet kiedy jest cichy, na uboczu, należy mu się szacunek), udawania pewności siebie, ćwiczenia gadki, utwierdzaniu się w wy!ebce na ludzi, którzy mnie nie lubią (zawsze tacy będą!), niejako stałam się taką osobą. Dalej jestem introwertykiem ale lubię to w sobie, jestem lubiana, nie mam problemu z gadką, zawsze jestem pewna siebie. Nawet jeśli milczę albo siedzę na uboczu, to czuję się z tym komfortowo, bo tonie ze wstydu tylko jest w tym mój zamiar. Hmm nie wiem jak to wytłumaczyć ale zawsze mam ten luz, wywalone, uśmiech, pewność siebie, nawet jak nic nie gadam to ludzie mnie lubią i nigdy nie odtrącają. Ćwicz dużo, otaczaj się życzliwymi ludźmi, mniej myśl o sobie bardziej żyj chwilą i będzie stopniowo coraz lepiej :)