to nie ma nic wspólnego z generalnym szczęściem, jest to po prostu rzecz, którą możemy zrobić, nie ma co nad tym filozofować, jest zwyczajnie fajna i jest miło. Z różową dużo rozmawiamy, mówimy sobie o momentach kiedy czuliśmy się zazdrośni, żeby na przyszłość uważać na takie sytuacje bardziej. A koniec końców działa to pozytywnie, laska już dawno pojechała do domu, a my jesteśmy nakręceni non stop. Grunt to komunikacja i świadomość, kto jest stałym i pewnym partnerem z którym dzieli się życie, a kto jest osobą z którą ma się krótki romans. Takie zabawy nie są dla ludzi, którzy się zakochują zbyt łatwo i gonią za marzeniami, którzy chcieliby rzucić swoją stałą partnerkę życiową na rzecz jakiejś świeżo poznanej kobiety, bo siurek zadygotał. A swoją drogą, jak widzę, że tzw. "jednorożec" próbuje dzielić mnie i stałą partnerkę i jest zbyt zaborczy, zbyt atencyjny, to dostaje kopa w dupę i impreza się kończy.