Co o tym myślicie. Chłop se pojechał do rodziców pomóc w remoncie. Sam mówił, że będzie więcej czekania, niż robienia, jak będzie schło itd a przez bite 5 godzin nie odezwał się nawet słowem, bo nagle się okazało, że miał tyle roboty. Nie miał przez ten czas nawet jednej minuty, żeby napisać choć jedną wiadomość kocham cię czy cokolwiek, żeby chociaż człowiek wiedział, czy wszystko jest ok i żeby był jakiś minimalny kontakt. W takiej sytuacji drugiej osobie jest tak po ludzku po prostu przykro. Skończyło się awanturą i wyzywaniem od atencyjnych księżniczek, bo według mnie nie jest to normalne w związku, żeby przez 5 godzin nie dawać znaku życia i nie myśleć o drugiej osobie. I oczywiście nie była to pojedyncza sytuacja. Według was to normalne?#logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow

